blog

Czwartek, Maj 12, 2022, 16:43 | Brak komentarzy »

„Oskarżony pluszowy M.” to jedna z tych książek, które to niby przypadkiem trafiły w moje ręce, a zdecydowanie nie przypadkiem trzymam na półce w widocznym miejscu.

Kiedy czytałam ją po raz pierwszy, poruszyła we mnie mnóstwo miejsc, bo z tytułowym misiem, łatwo mi było się utożsamić...
Od tamtej pory miś zaklęty w słowach, towarzyszy mi niczym dobry przyjaciel.

A kiedy ostatnio świat zwariował po raz kolejny, wołała mnie, wołała bardzo.
I przywołała skutecznie poniższym fragmentem...

 

 

(...) może ten jeden jedyny raz Porządek Świata nie zwycięży.

Otworzyć książkę na stronie z takim zdaniem, w momencie, kiedy realia otaczającego świata zdają się nie zawierać żadnej logiki, było skutecznym przypomnieniem, że czas z dawnym przyjacielem pogadać...

 

Winkie, bo tak nasz bohater ma na imię, jest pluszowym misiem, dziecięcą zabawką.

Tak po prostu.
Zwykłą, ale niezwykle odczuwającą.

Tak, odczuwającą.
Widzimy świat jego oczami, uczymy się z jego doświadczeniami, odczuwamy jego emocjami, rozprawiamy sobie w głowie z jego myślami...
A zdecydowanie jest o czym rozprawiać.

Pewien mały miś, pluszowy, pojmujący świat i ludzi w najprostszej formie, pragnący w sumie jedynie kochać i być kochanym, zostaje oskarżony o terroryzm i postawiony przed sądem.

 

„Pluszowy miś może być bardzo niebezpieczny. Jeśli ma marzenia i duszę.
Wtedy trzeba go tropić, wysłać przeciwko niemu oddział antyterrorystyczny, skuć go kajdankami, osadzić w więzieniu i sądzić całymi miesiącami, oskarżając o 9678 zbrodni. I żądać kary śmierci.
(…)
Pluszowego misia należy uznać za wroga publicznego numer jeden.
Bo ludzi i świat pojmował uczuciami. Bo pragnął miłości i akceptacji.
Bo chciał być sobą i cieszyć się życiem.”

Zacytowałam opis z okładki, bo lepiej nie da się tego ująć.

Purnonsens, groteska, ostra satyra... tak, znajdziecie wszystko... może tylko byłoby zabawniej, gdyby nie było tak realnie...

 

Sięgając po tą książkę, wybierzecie się w mocno emocjonalną podróż, która zostawia po sobie ślad w sercu, a przynajmniej w tym bardziej wrażliwym.

 

LuV U

milka

 


Niedziela, Maj 1, 2022, 15:25 | Brak komentarzy »

„Jesteśmy utkani z materii, którą są nasze marzenia.”
William Shakespeare

 

Uwielbiam te słowa.

Marzenia to piękny element naszego życia.
Marzymy od dziecka, naturalnie, uciekając w świat wyobraźni, w którym można wszystko.
Nawet Einstein podkreślał wielokrotnie wagę wyobraźni, jako nieograniczonej i zdecydowanie bardziej wartościowej niż wiedza.

Oglądałam kiedyś wykład, podczas którego padło zdanie „zobaczcie, budynek, w którym teraz siedzimy, też kiedyś był czyimś marzeniem”.

Przyda się zatrzymać, żeby spojrzeć uważnie w ten sposób.
Ile rzeczy, które nas otacza, kiedyś było jedynie naszym marzeniem... często ogromnym...
Wysnutym w głowie podczas zabawy... w radości i lekkości...

 

Zastanawialiście się, kiedy tak naprawdę przestajemy marzyć...?
Ale marzyć tak NA PRAWDĘ, marzyć przez wielkie M, tak jak za dziecka...?

Zauważyliście jak różnią się marzenia dorosłych od marzeń dzieci...?

Zauważyliście, że marzenia dziecięce, mimo wszystko często stają się spełnione, a te dorosłych jednak często pozostają jedynie w sferze marzeń...?

 

Kiedyś przeczytałam (nie zabijajcie, ale nie pamiętam gdzie), że kiedy mówimy dziecku, że nie kupimy jakiejś rzeczy, przez dziecko wymarzonej, bo nas nie stać, to komunikat dla dziecka jest dużo krótszy i prostszy: nie stać nas na to marzenie.

Jakby zliczyć takich sytuacji przez całe dzieciństwo, to wyrastamy na ludzi, dla których ten komunikat jest wryty w głowę bardziej niż pacierz, czy tabliczka mnożenia, a wałkowany był zupełnie pobocznie i niezauważalnie.
Stajemy się więc dorosłymi, którzy marzenia traktują jedynie jak zabawę z dzieciństwa, uważając je za niepoważne i niemożliwe do spełnienia.
Tym bardziej, że przecież taki komunikat – niepoważne i niemożliwe, też wpaja się dzieciom podprogowo, równolegle, choćby powiedzeniem „Nie myśl o niebieskich migdałach”, najlepiej popchniętym zdaniem „tylko weź się lepiej do roboty”.
No więc mamy z tego po króce: marzenia są głupie, jeśli chcesz coś osiągnąć, to zapierdalaj.

 

Odbierając dzieciom, czy później sobie marzenia, odbieramy możliwość planowania swojego życia i rzeczywistości. Bo marzenia się nie spełniają, a dosłownie się je spełnia.

Ale żeby było co spełniać, to marzenia trzeba mieć. Wyobraźnię trzeba poruszyć.
I wejść w to totalnie bez ograniczeń, z dziecięcą radością, w zabawie.

Bez jakiejkolwiek myśli, że to za dużo i nie dla mnie.
Wejść w pełni i w tej wyobraźni się marzeniami bawić, w marzenia bawić, taplać się w nich jak w basenie pełnym ciepłej wody.

 

Pamiętacie swoje marzenia z dzieciństwa...?

Mieć dom, żonę, męża, dzieci, konkretną pracę, czy zawód, gotować, podróżować...
Ok, niby to skrzywienie, bo dzieci naśladują dorosłych, ale... odtwarzają to, co znają, jednak po swojemu, ze swoimi wyobrażeniami...
Bawią się w tej wyobraźni w różne zawody, nie tylko takie, które znają od rodziców...
Przebierają się w różne postaci i szaleją, bawiąc się nieograniczenie ubraniami i swoim wyglądem...

 

Ile z tych, niby nie znaczących marzeń, jest w Twoim świecie obecnie...?
Mieszkasz w domu, który sobie wymarzyłaś...?
Masz wymarzone dzieci, czy męża...?
Wykonujesz pracę, która cieszyła Cię w dzieciństwie lub ta z wyobrażeń nadal ma jakiś wpływ na Twoje życie...?

Ja chciałam mieszkać w domu pod lasem...
i choć jeszcze jest tu masa do zrobienia, choć jako nastolatka zarzekałam się, że nie wyjadę nigdy z miasta, to mieszkam.
Chciałam mieć dwójkę dzieci, starszego syna i młodszą córeczkę... i mam.
Chciałam wykonywać jakiś artystyczny zawód i wykonywałam.
Jest jeszcze kilka rzeczy grubszych, które, przypominając sobie wiele marzeń z dzieciństwa, mają nadal na mnie wpływ i myślę, że obecnie zawiązują się w moim życiu w mniejszym, bądź większym stopniu.

Są też rzeczy drobniejsze... np. chciałam mieć dredy i miałam, tak samo jak miałam każdy możliwy kolor włosów, a przecież jako dziecko nie mogłam wiedzieć, że kiedyś będą takie farby...
Ubieram się po swojemu, nadal bawiąc się przy tym dobrze.
Zawody, które mnie fascynowały, też mają swoje odzwierciedlenie w pewnych dziedzinach mojego życia, chciałam być np. bibliotekarką lub mieć własą bibliotekę. Do tej pory uwielbiam książki, a marzenie awansowało na takie, w którym stworzę piękne miejsce z dobrą kawą, wygodnymi fotelami i regałami książek do poczytania.
W dziecięcych marzeniach pracowałam na poczcie i do tej pory uwielbiam wysyłać papierowe listy, co zaowocowało #oldletterem w pewnym momencie.
Lubiłam pisać i piszę, choć zablokowałam to w sobie na długo.

 

Popatrz tak powoli, spokojnie...
Ile z tych niby nieznaczących, dziecięcych marzeń i wyobrażeń, jest już w Twoim życiu...?
Czy cieszysz się z nich...?
Czy traktujesz jako oczywistą kolej rzeczy...?

A może ta kolej rzeczy wcale nie jest taka oczywista...?


Twórzmy marzenia.
Listy marzeń do spełnienia.
Checklisty!
I po prostu każde marzenie, małymi krokami realizujmy i odhaczajmy.

Nie ma marzeń zbyt wielkich.
Jeśli coś się nie spełni, to trudno. Może spełni się trochę inaczej lub po części, a może wejdzie na to miejsce inne marzenie...?

Nie ma marzeń zbyt małych.
Możesz marzyć nawet o balsamie do ciała, który chcesz sobie kupić a jakoś ciągle, z pośpiechu, wybierasz co innego... wpisz go na listę, żeby nie zapomnieć.
Bo te małe i mniejsze marzenia potrafią w biegu życia się gubić i plątać.

 

I róbcie mapy marzeń.
Łatwiej wtedy poczuć tą zabawę i lekkość... łatwiej w swoje marzenia popłynąć.
Dziś jest idealny dzień.
Nów sprzyja.

Ale tak naprawdę każdy dzień jest idealny na marzenia.

Przypomnijcie sobie jak to było, zobaczcie jak jest i wyobraźcie jak być może...


LuV U

milka


Sobota, Kwiecień 30, 2022, 12:03 | Brak komentarzy »

Każdy z nas posiada system wartości, według którego kieruje swoim życiem.
Niezależnie, czy w uświadomiony, czy nieświadomy sposób.
Nasze automatyczne odruchy, również, a może przede wszystkim, podlegają jego kierownictwu, warto więc naszym życiowym wartościom się przyjrzeć.

 

A więc tak, mamy ten system wartości, ale...
...czy jesteś w stanie, tak od razu, od ręki, wymienić wartości jakimi kierujesz się w życiu...?

Takie, które należą ewidentnie, jedynie do Ciebie...?

… nie do Twojej rodziny...
… nie do społeczeństwa...
… nie do wartości ogólnie przyjętych „normami”...
… ??

Czy zapytany kilka dni później, jesteś w stanie podać te same wartości, w tej samej kolejności...?
Czy w sytuacji wyboru, większej lub mniejszej wagi, podejmujesz decyzję zwracając uwagę na wartości swojego życia...?

 

Pomyśl więc... jakie wartości są dla Ciebie ważne...?

… wg jakich wartości chcesz budować swoje życie...?
… co jest dla Ciebie ważne w życiu codziennym...?
… co jest ważne dla Ciebie w relacjach z drugim człowiekiem...?
… co sprawia, że czujesz się szczęśliwy...?
… jakie, w Twoim wymarzonym życiu, masz priorytety...?
… co, w Twoim wymarzonym życiu, Cię otacza i dlaczego to właśnie wybierasz...?

Pozwól sobie popłynąć w te wyobrażenia lekko i spokojnie, a potem zapisz wszelkie wartości, które się pojawiły.
Popatrz na nie, przyjrzy się im spokojnie. Może coś jeszcze dopisz, może coś wykreśl...

 

Potem nadaj wartościom wartości ;)
Generalnie chodzi o to, żeby przyjmując wybraną przez siebie skalę (punktową, procentową, 1/10, czy 1/100, jak czujesz), nadać każdej z wartości odpowiedni poziom.
Nie myśl w tej kwestii, po prostu pisz, co przez Ciebie leci.

 

A później zapisz swoje wartości, jeszcze raz, ale już według ich ważności.
To, co otrzymasz, jest pewnego rodzaju mapą Twojego życia.
Powstało zestawienie, które pokazuje wyraźnie, bez żadnych wątpliwości, Twoje potrzeby i sposoby poruszania się w świecie.
W każdym momencie, kiedy napotkasz jakiekolwiek wątpliwości, z tą mapą będzie Ci zdecydowanie łatwiej podejmować wszelkie decyzje.

 

Warto, żebyś tą listę powiesiła w widocznym miejscu, bo każde spojrzenie, choćby na moment, będzie osadzało i gruntowało Twoje świadomie określone wartości, w Twojej rzeczywistości.

 

Myślę, że wyraźnie wzrośnie w Tobie spokój, pewność siebie, poczucie zgody ze sobą...
Myślę, że zmieni się wiele...
Pozwól sobie, przyjmuj, obserwuj...

 

Zobaczysz jak wiele wartości nie Twoich kierowało Twoim życiem do tej pory...
Jak wiele wartości przejęłaś od świata, bliskich, z dopasowania do sytuacji i życia w niekoniecznie swoich standardach...
Może wyjaśni Ci się z ilu rzeczy zrezygnowałaś nie dla siebie, a dla powiedzmy to tak słabo „ogólnego dobra”...
Będziesz mogła zweryfikować, czy było warto...

 

I pamiętaj... nie ma za mało. Nie ma za słabo.
Nie ma „mi się nie należy”, czy „to nie dla mnie”.

Cenisz luksus, wpisz.
Cenisz bogactwo, wpisz.
Cenisz relacje, wpisz.
Cenisz spokój, wpisz.
Cenisz autentyczność, prawdę, kreatywność, konformizm, elastyczność, motywację, pracę, prestiż, wytrwałość, wyrozumiałość, ciepło, czułość, kraj, zabawę, zaradność...?
Wpisz, co tylko potrzebujesz.
Bez oceny, bez wstydu.
A jeśli wstyd poczujesz, to jest okazja, żeby zastanowić się dlaczego i co on chce mi pokazać.

 

I co jakiś czas swoją listę redaguj, sprawdzając co się zmieniło ;)


Magdalena Maria z Imperium Mocy, stworzyła to ćwiczenie jako wstęp do swojego programu „MOC PRAWDY”, a na jej stronie znajdziecie jako świetną pomoc, piękny plakat, na którym umieściła około 200 różnych wartości, do wyboru.


Ja dziś podchodzę do zrobienia swojej listy wartości.
Jest na to idealny dzień.


LuV U

milka


środa, Kwiecień 27, 2022, 09:17 | Brak komentarzy »

Praca z pytaniami jest niesamowitym narzędziem.
Są pytania, które pozwalają na poznanie siebie, są naprowadzające, są otwierające, które same w sobie wystarczą, gdyż odpowiedź jest w nich kwestią drugorzędną. Są drążące, pogłębiające odnalezienie, czy definiowanie... i są też pytania, które, za przeproszeniem, zasuwają niczym jebnięciem w ryj, odwracając skrajnie trajektorię życia.

 

„Czy Twoje życie Cię zasila...?” było dla mnie pytaniem właśnie z ostatniej kategorii.

 

Nie pamiętam dokładnie gdzie je przeczytałam, ale pamiętam odczucie jakby wokół świat dosłownie się zatrzymał.
Jakby tym jebnięciem skutecznie zrzuciło mi klapki z oczu...
Niby dużo wiesz, niby dużo czujesz, niby wiele widzisz, a jednak nigdy nie wiesz, kiedy odsłoni się jakaś kolejna warstwa rzeczywistości...
Doświadczenie.

 

Wszystko co Cię otacza nadbudowuje się z każdą chwilą i o to w życiu chodzi.
Nadbudowuje się jednak nie tylko z Twojej perspektywy, ale i z perspektywy ludzi, z którymi kroczysz pewną, wspólną drogą. W tym wspólnym budowaniu czasem tak popadamy w to wspólne, w samą relację, że zapominamy, bądź nawet nie przychodzi nam do głowy, żeby przyjrzeć się temu, co powstaje.
A jednak tak ważnym jest to, co budujemy.
Zarówno razem, wspólnie, jak i w wyniku tego wspólnie, co budujemy w sobie, jak budujemy siebie pod wpływem relacji...

 

Zadałam niedawno to pytanie pewnej Pięknej Istocie...
Odpowiedziała tak:
„Chciałam od razu powiedzieć, że tak, ale wszystko we mnie krzyczy, że nie.”

 

Moja reakcja była podobna.

 

LuV U

milka


środa, Kwiecień 20, 2022, 15:42 | Brak komentarzy »

Końcem roku minionego było mi nie do końca wygodnie w życiu...

Wszystko się rozjeżdżało w zupełnie różne kierunki, wyskakujące niespodzianki niekoniecznie napawały optymizmem, a ciemność zimowa przekonywała mnie skutecznie jedynie do nakrycia się kołdrą, co w sumie poczyniłam, stan ogólny ze spokojem przyjmując...

 

W tym roku obudziłam się względnie późno i bez ochoty na powstanie z jakimkolwiek noworocznym entuzjazmem...
Kiedy jednak pod wpływem nieokreślonego energetycznego kopa, podniosłam wreszcie tyłek z wyra, nabierając ochoczo powietrza w płuca, z głową pełną marzeń i planów do zrealizowania, to nie za bardzo wiedziałam gdzie jestem...

 

Poczułam się niczym Alicja w Krainie Czarów, gdzie nic nie przypomina niczego i nic nie jest pewne, a w dodatku każą mi, w sumie nie wiem kto, zapierdalać za jakimś królikiem, którego łapać wcale nie mam ochoty...

 

Przez ostatnie dwa lata wiele spraw rozgrzebałam, posprzątałam, podzieliłam na drobne kawałeczki, oglądając je bardzo uważnie i zostawiając przy sobie lub za sobą...
Odpadła ode mnie masa ciężarów, tona rzeczy i jeszcze więcej narzuconych i przyklejonych do mnie etykietek...
Lekkość bytu bez tego obciążenia pozwoliła mi wreszcie zacząć oddychać własnym powietrzem.
A przynajmniej takie miałam wrażenie...

 

Życie zimą pozwoliło mi się wyspać, chyba niczym w nagrodę, po tej katorżniczej robocie, a kiedy wstałam, to nic, absolutnie nic nie było tym, czym kiedykolwiek wcześniej się wydawało...

 

Czułam się jak nie ja, w nieswojej skórze, z nieswoimi zachowaniami, nieswoimi emocjami, nieswoim charakterem...

I tak stałam, ta ja nie ja, w pustym polu, naga, boso... w szarej i zimnej aurze... dookoła działy się rzeczy totalnie absurdalne i teoretycznie nierealne, a jednak były w tej rzeczywistości porządnie osadzone...
Stałam tak jak kołek... jak jeden wielki znak zapytania... aż ktoś wreszcie walnął mnie w klatę wielką kięgą z napisem „odpowiedzi”...
w środku znalazłam wyjaśnienie wielu moich wątpliwości i zagadek życia, opisane niczym sądowe zeznania z kiepskiego procesu...
Nie muszę chyba pisać, że większość tej prawdy niekoniecznie przypadła mi do gustu, niemniej w pełni wyjątkowo jasno opisanych dowodów, nie zostało mi nic jak przyjąć to czego widzieć, czy wiedzieć, nie miałam chęci...

 

Nie miałam już chęci nawet na kołdrę... a może nawet gdybym, to tej wygodnej i przyjemnej opcji w mojej przestrzeni już nie było...
Zakopałam się więc na czas jakiś pod ziemię...

Przejścia tego czasu zostawię tym razem dla siebie... przynajmniej na razie...

Choć przemyślenia z powyższym związane, zapewne przelewać na świat, kropla po kropli, będę...

 

Mamy więc obecnie prawie koniec kwietnia, a ja wstaję w tym roku po raz drugi...

Trochę jak z wiosną, tylko aura jakoś się chyba z lekka pogubiła... mam nadzieję, że tym razem tylko ona, bo robota krecika nie zachęca mnie do powrotu na etat...

 

Oganiam się.
Mam nadzieję, że tym razem skteczniej, a przynajmniej realnie...

Dzień więc dobry moi Kochani...

 

LuV U

milka

 

 


Copyright ©2021 milkagiemza.pl, Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Postaw mi kawę na buycoffee.to 

Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem