blog

Piątek, Lipiec 30, 2021, 18:59

Byłam...

wizażystką, stylistką, kolorystką, stylistką rzęs...

...w tych powyższych: animatorem, testerem, konsultantem indywidualnym, doradcą, szkoleniowcem... swego rodzaju beauty coachem...

Poznałam na wylot wiele marek kosmetycznych i wiele kosmetyków jako takich...
L'Oreal, Maybelline, Gosh, Deborah, Nouba, Chanel, IsaDora... to tylko część brandów, z którymi miałam okazję pracować...
Sesje zdjęciowe magazynów typu Oliwia, Tina, Avantii, Arkadia, były moją codziennością...
Z Perfumeriami Douglas zrosłam się na jakiś czas niczym druga skóra...

Obstawiłam swoją pracą kilka zajebistych pokazów, projektów i warsztatów, zrobiłam kilka zajebistych metamorfoz...
i odprawiłam na nowe drogi życia wiele cudownych Panien Młodych...

Dzięki ogromnemu szczęściu i pracy nad sobą, miałam okazję poznać mnóstwo wartościowych osób w branży i poza nią...

Miałam również okazję, jakoś tak wyszło, w tej branży parę osób ostro wnerwić i złapać z tego powodu kilka zacych banów oraz telefonów lekko pogróżkowych...

16 lat
Tyle czasu mojego zawodowego życia, owe powyższe objęły w posiadanie na więcej niż etat.

Utożsamiałam się ze swoją działalnością zawodową w pełni.
Uwielbiałam czas spędzony z kobietami i uświadamianie im mnogości możliwości wyrażania siebie, kreowania siebie, które mają na wyciągnięcie ręki.
Zakres posiadanych narzędzi, pozwalał mi zmieniać co trzeba, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki...

Uwielbiałam sesje zdjęciowe, gdzie cała ekipa ludu, dogrywała wspólnie zamierzony, idealny obrazek.

Uwielbiałam wszelkie eventy, w które mogłam popaść całą sobą, dokonując rzeczy czasem niemożliwych.

Pokazy, szkolenia, nagrania...

Ludzi z branży mojej i pokrewnych.

Piękne flow w działaniu...

W roli drugoplanowej byłam: słuchaczem, powiernikiem, wsparciem...

Uwielbiałam zmianę jaka zachodziła w kobietach po wizytach u mnie...
Ich uśmiech i błysk w oku.
Ten moment, kiedy widziałam, że są z siebie zadowolone, że się sobie podobają, że zobaczyły nową wersję siebie, ale nadal siebie. Zobaczyły, a może odkryły swoje nieznane oblicze.

Uwielbiałam, kiedy ich odwaga w odkrywaniu siebie rosła...
Kiedy rosła ich pewność siebie...
Kiedy bił od nich coraz większy blask...

Uwielbiałam popadać całą sobą w te stany twórcze...

Uwielbiałam...
Kropka.

Płynęłam sobie w tym wszystkim, podróżowałam fizycznie i metaforycznie...
Wszystko było super, do czasu...

Do czasu, aż zamieniłam swoje życie, na życie we własnym stadzie.

Aż zobaczyłam, że na tamtej przestrzeni wysyciłam już wszystko, co mnie cieszyło, tworzyło i pozwalało mi tworzyć...
Aż zobaczyłam, jak wiele jednak w tamtym świecie było budownictwa na piasku...
Aż zobaczyłam inną perspektywę i inny świat, który pozwolił mi na naukę nowego i złapanie zupełnie innego punktu odniesienia do tego, co było dotychczas...

Walka wewnętrzna na szali lojalności toczyła się we mnie długo...
Lojalność wobec pracy, jak to mawiają „pasji", lojalność wobec klientek i współpracowników, z drugiej strony lojalność wobec rodziny i dzieci, aż wreszcie zdefiniowanie czym jest lojalność wobec siebie samej...

Aż mimo teoretycznie trwającego flow i rozwoju, wszystko szło jak po gruzie...
Praca z jednej strony nadal mnie satysfakcjonowała, z drugiej, toczyła moje życie niczym głaz los Syzyfa...

Kiedy idziesz właściwą ścieżką, jest ona lekka... a przynajmniej czujesz, że oczywista....
Ta moja droga od pewnego momentu lekka nie była, choć oczywistym było niby, że jest mi to przeznaczone...

Po odrzucaniu kolejnych współprac, kontraktów, zrzucaniu usług z listy oferty, mierzyłam się długo i często z zarzutami o odrzucenie, porzucenie, pozostawienie klientek samych sobie, „bo jak nie ja to kto"...?
No cóż... w moich zawodach pracuje nas wiele, ja jestem jedna.
Dla siebie jestem jedna.
Dla moich dzieci jestem jedna.

Poziom bodźców, które kiedyś przenikały mnie na wskroś i niosły w świat, zaczął być nie do zniesienia.

Cisza upominała się o mnie coraz intensywniej, rozkładając często na łopatki moje ciało, żebym miała wreszcie czas jej posłuchać.

Aż przyszedł dzień kiedy poziom pytań narósł na tyle, żeby spokojnie rzucić wszystko i zmienić życie totalnie.
I pomimo zdziwienia świata, to był ruch dla mnie bardziej niż oczywisty.

Zatrzymanie moje trwa już ponad rok.

Mam w nim życie swoje i swoje życia nauki.

Działanie nie odpuszcza mojej przestrzeni, ale jego formy są zupełnie inne.

Czasem dni, czy tygodnie wyglądają jak etap wrzucony do pralki na program o różnej temperaturze, czy intensywności, jednak finalnie jest dosłownie czyściej, jaśniej, lżej i swobodniej.

Popadam teraz w bodźce innego zupełnie rodzaju, słucham i czerpię z innych nauczycieli, zwracam oczy i wyciągam dłonie opieki w swoją stronę...

Napływają odpowiedzi na bieżące, ale i z czasem pozornie zapomniane pytania...

c.d.n. ...

LuV U
milka

milka giemza bylam joanna pawlikowska backstagefot. Joanna Pawlikowska

milka giemza bylam backstage materialy douglas
milka giemza bylam backstage materialy douglasfot. materiały PR Douglas

milka giemza bylam backstage materialy isadora

milka giemza bylam backstage materialy isadorafot. materiały PR IsaDora


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Copyright ©2021 milkagiemza.pl, Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Postaw mi kawę na buycoffee.to 

Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem