Wtorek, Sierpień 11, 2020, 21:41
To zupełnie jak z poszukiwaniem szczęścia.
Dla każdego oznacza co innego.

Ale pobawmy się i w to.

Żeby znaleźć swój styl, musisz* najpierw określić jaki on dla Ciebie jest lub czym jest.

I ten etap jest chyba najciekawszy, bo żeby to zrobić, znowu musisz się przyjrzeć sobie i udać na poszukiwania swojej realnej prawdy.

A jak już to wszystko odkryjesz, to musisz podjąć decyzje, co do wyboru tego stylu i wyboru rzeczy, które będą wg niego dla Ciebie dobre.

Twój styl, to indywidualna dla Ciebie ścieżka wyrazu.
Ciężko więc będzie wybrać go jedynie na podstawie określenia typu kolorystycznego i kształtu figury, a następnie wybrać co pasuje, czyli „służy" wizualnie.
Jeśli ma być indywidualnie i szczerze, to niestety musisz włożyć w to odrobinę wysiłku.

Ok. Załóżmy, że wszystko powyższe masz już za sobą.
Uff.
Ogarnęłaś!
Doinformowałaś się, znalazłaś, wybrałaś i jest!
Masz go!

I jak?
Nie jest jakoś za mało?

Nie okazało się przypadkiem, po tym wszystkim, że jednak jakiś inny styl też jest fajny...?
Albo, że ukradkiem zdradzasz ten swój wybrany, po cichaczu, bo jakiś inny styl trochę czujesz, nawet jak jest mocno teoretycznie nie dla Ciebie...?
U mnie troszkę tak było... 

Kiedy zaczynałam się szkolić jako wizażysta-stylista, gniotło mnie gdzieś pod żebrem pytanie, jak ja mam dogrywać styl innych ludzi, skoro im więcej wiem w temacie, tym bardziej mój własny styl mogę określić jedynie jako eklektyczny?
Czyli ten totalnie pomieszany, który wielu stylistów określa jako brak stylu.

Przyznam się Wam w tym momencie, że mimo rozwijania ścieżki stylizacyjnej, zaprzestałam na jakiś czas pracy w tej dziedzinie.

Właśnie z powodu powyższych, męczących mnie wątpliwości.
Skupiłam się na poszukiwaniu i dogrywaniu mojego własnego stylu, bo ciągle wydawało mi się niezbyt profesjonalnym ubierać innych, bez określenia siebie.

Jak już coś znalazłam i dopasowałam, to skoki w bok leciały jeden za drugim, niczym w kiepawym związku... Zmęczona takim trwaniem w niezdecydowaniu, szukałam innej alternatywy, aż dograłam coś nowego. A po jakimś czasie schemat powtarzał się po raz kolejny... i kolejny... i kolejny...
Aż pomyślałam, że chyba nie nadaję się do tej roboty.

To był również czas, kiedy zawiesiłam działania z analizą kolorystyczną, stosując ją jedynie na potrzeby makijażu, bo analiza w podziale na cztery typy urody nie grała nigdy z moimi odczuciami.

Postanowiłam więc skupić się na makijażu, ale to wszystko kipiało jak wrzątek w czajniku, bo żaden element bez całości nie był dla mnie wystarczający.
Malując twarz nie potrafiłam nie patrzeć na ogół kobiety, która do mnie przyszła.

Tak jak nie potrafiłam nadal dograć swojego wizerunku...

Trochę ta cała zabawa trwała.

W międzyczasie dużo pracowałam, nadal się szkoliłam, poznawałam mnóstwo ludzi, mnóstwo produktów... i wreszcie wykipiało!

Zmęczenie i brak czasu zrobiły też swoje, bo przez nie potrzebowałam po prostu szybkich i wygodnych rozwiązań.

Skupiłam się więc jedynie na czuciu (siebie) i wygodzie.

Mniej wybierałam i analizowałam, bardziej dawałam upust swoim fanaberiom i intuicji.
Zupełnie jak kiedyś, kiedy to właśnie ta zabawa spowodowała moje zainteresowanie stylizacją i popchnęła na odpowiednie ścieżki.

I to było to!

Poczucie swobody, radości i luzu, dzięki którym czułam się ze sobą wygodnie.
Niestandardowe łączenia stylizacyjne i kolorystyczne, dobieranie ubrań względem humoru, zmienianie się każdego dnia, czy co jakiś czas w wyglądzie diametralnie.

Ależ mi z tym było dobrze.

I to właśnie był mój styl.
I jest nadal.

Lubię być tym kameleonem, totalnie nieprzewidywalnym do ostatniej chwili, nawet dla siebie.
To właśnie jest skrojone na moją miarę.

Kiedy wreszcie to do mnie dotarło, wróciłam też ze stylizacją i analizą kolorystyczną (12-sto stopniową) do działań zawodowych.

Zaakceptowałam, że w moim wypadku te wieczne zdrady stylizacyjne są kluczem.
To właśnie mnie tworzy, a bezpieczne ramy ewidentnie mi nie pasują.

I dzięki temu jeszcze szerzej zaczęłam patrzeć na kobiety.
Aż lista czynników, które obecnie biorę pod uwagę w stylizacji, wydłużyła się bardzo.
Porównania mi brak.

Lubię widzieć szerokim kątem ;)

A więc akceptacja, że mój styl to brak jednego stylu albo wszystkie naraz, dała mi mnóstwo spokoju i wolności w wyrażaniu siebie i nowe pokłady zrozumienia innych kobiet zarówno zawodowo, jak i prywatnie, po ludzku.

Dlatego właśnie tak bardzo drążę w kobietach patrzenie w lustro, patrzenie na siebie.
Widzenie siebie.
Poznanie.
Świadomość.
Akceptację.

Dlatego staram się odwrócić to standardowe spojrzenie.
Odrzucać sztywne etykietki. Dobierać na wymiar.
Bo wszystko zaczyna się od nas i wychodzi na zewnątrz.
Bo nic z zewnątrz nie sprawdzi się uniwersalnie dla każdego.

W poszukiwaniu swojego stylu akceptacja jest bardzo ważna.
Akceptacja tego, że możesz nie wpasować się w jeden wybrany.
Tego, że Twój styl może okazać się na tyle indywidualny, że ciężko będzie dobrać do niego jedno określenie albo, że pasujące określenia mogą pozornie się wykluczać.
Tego, że możesz skakać w kilku stylach w zależności od różnych czynników.
Tego, że możesz dopasować się w jedną, wbraną ramkę i z radością, niezmiennie przez lata w niej trwać.
Tego, że zmieniasz się i Twój styl będzie zmieniał się nieustannie razem z Tobą.
Tego, że to wszystko jest w porządku.

Bo ma Ci być ze sobą wygodnie.

Fasony, kolory i cała stylizacja to świetne narzędzia, ale same narzędzia nic nie zdziałają.
Liczy się ten, kto trzyma je w ręku.**
Czyli Ty.


*musisz – nic nie musisz. Możesz, ale nie musisz. Jednak w całym wydźwięku myśli, to słowo pasowało idealnie, odrobinę zaciągając zamierzoną ironią.
** Nie mówię tu o ekspertach, bo oni mają Cię nauczyć jak narzędzi używać, a nie wiecznie sprzedawać Ci kolejne, które odłożysz na półkę. Miecz Cię nie ochroni samą obecnością, musisz wiedzieć jak nim walczyć.


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem