środa, Czerwiec 3, 2020, 20:07

A tak się złożyło, że rzeczywiście w szpilkach ostatnio do Lidla poszłam...
(nie, to nie była sobota)

W czasie pandemii, jak szumnie by to nie brzmiało, miałam więcej czasu na czytanie.

Wielu rzeczy, bo zarówno nadrobiłam kilka zaległości książkowych, jak i popadałam w artykuły pism kobiecych, również internetowo. Na prostej do wyjścia z zamknięcia, pojawiały się artykuły głównie o tematyce zmian w modzie i stylizacji kobiecej, jakie to owa pandemia wymusiła, na przykład o masowym pozbywaniu się przez kobiety obuwia na obcasach.

Rozumiem, że pandemia zweryfikowała nam życia, moje również i to bardzo. I jak to u mnie często, zareagowałam zupełnie odwrotnie niż, jak to zwą tendencja ogólna, a mianowicie zatęskniłam za obcasami w czasie tego zamknięcia, bardzo.
Nie tam, że cwaniara ze mnie, bo w domu, to sobie w szpilkach można posiedzieć, a nawet i kilka kroków zrobić, bo to teren w miarę bezpieczny. Choć i o krok byłam, od chodzenia w obcasach po mieszkaniu, niczym w rasowych serialach zachodnich, czy maści południowej.
Serio, brakowało mi chodzenia w szpilkach na zewnątrz i to z równym naciskiem na „na zewnątrz", jak i „w szpilkach".

Okazja nadarzyła się konkretna, bo zwykle w obcasie nie da się taszczyć siat na zapas konkretniejszy, a tym razem miałam skoczyć tylko po zaledwie kilka drobiazgów, jakich brakowało mojemu Synu do jego imprezy. Uradowana więc zarzuciłam na stopy wycięte, wiązane, przezroczyste sandałki na szpilkach i w długą. A, że u mnie do spodni i nerki w pasie to gra, to z równą radością uniknęłam całej akcji z pełną stylizacją, sukienką, makijażem i kokiem.

Krok za krokiem, kręgosłup naciągnięty, klatka do przodu i oddech głęboki jak już dawno nie czułam. Kiedyś chodziłam w obcasach często. Zwykle w dość wysokich.
I rzeczywiście, wyraźnie za tym tęskniłam!
Ależ mi było dobrze!
Tak! Można to lubić.

Więc, o co tak naprawdę chodzi z tymi z obcasami.

Wg ostatnich statystyk, kobiety wreszcie mogły się uwolnić od wysokich szpilek, które były wcześniej zmuszone nosić ze względu na wykonywaną pracę lub z powodu różnych innych wytycznych zewnętrznych.

Rozumiem, zdecydowanie. Tak jak to, że macierzyństwo skutecznie niweluje obcas do poziomu zero. Przynajmniej na dłuższy czas.
Ale uważam, że naprawdę można znaleźć obcas wygodny.

Problem jest raczej ukryty w stereotypach dotyczących obcasów i ich noszenia.

Zwykle mawia się, że żeby obcas wyglądał dobrze, musi być po pierwsze wysoki, najlepiej ok 12 cm.

Rzeczywiście wysoka szpilka, oprócz wyraźnego dodania wzrostu, wysmukla wizualnie sylwetkę. Poza tym całkowicie inaczej w wysokich obcasach się ustawiamy i poruszamy.
Mitem jednak jest, że tylko taka wysokość może wyglądać dobrze.
Wysokość obcasa zależy od tego czy podeszwa buta jest cienka, czy mamy z przodu choćby małą platformę. W tym drugim wypadku realna wysokość obcasa będzie mniej odczuwalna, bo platforma odpowiednio ją zmniejszy.
Ma też znaczenie rozmiar obuwia, ponieważ obcas powinien być skalibrowany odpowiednio proporcjonalnie do danego rozmiaru. Weźmy dla przykładu rozmiar 39, gdzie długość stopy to przeważnie około 25 cm i rozmiar 36, gdzie długość stopy ma centymetrów około 23. Gdyby w obu rozmiarach zastosować szpilkę o wysokości 12 cm, to jak przy 39 będzie to wysokość do zniesienia, tak w przypadku rozmiaru 36, generalnie nie da się ustać. A uwierzycie, że nie każda marka tego pilnuje?
Sytuacja wygląda jednak już bardziej przychylnie przy mniejszych rozmiarach obuwia, gdy obcas ma 9-10 cm. To taki, o którym mówi się popularnie, że jest jednak za niski, żeby dobrze wyglądać. A to zupełnie nie jest prawdą.

Poza tym, już od dawna, moda na mega wysokie szpilki realnie odpuściła. Myślę, że możemy więc wreszcie również odpuścić ten stereotyp.

Od ładnych kilku sezonów znajdziemy w sklepach buty o obcasach w dosłownie każdej wysokości i prawie każdej formie. W swój wizerunek możemy teraz swobodnie wpasować mini obcas w postaci kaczuszki, średni 4-5cio centymetrowy, jak i wspomnianą na początku wysoką szpilkę.

Wolność więc i dowolność jest.
Stereotyp możemy odstawić, zabawę zacząć.

Dalej mamy kwestię wyboru obuwia wg fasonu.
Tutaj również lista zagadnień długa, stereotypów także, a kiedy wchodzi moda i trendy, to możemy płynąć.
Ja chciałabym się skupić jedynie na pewnych drobiazgach.

Po pierwsze spójrzcie na kształt swoich stóp, a szczególnie palców i ich ułożenie.
Wybierając buty, patrzcie na kształt noska. Wybierajcie takie, które w pewnym sensie powielają kształt i ułożenie Waszych palców. Jeżeli macie dość smukłe stopy i długie palce, sięgnijcie po obuwie o węższych noskach, możecie nawet sięgnąć po szpic, jeśli takowy się Wam podoba.
Jeśli macie jednak dość krótkie palce, o raczej szerszym rozstawieniu, szukajcie obuwia z szerszym noskiem, nawet w lekki prostokąt. Taka prosta logika w podążaniu za naturą.

Platforma, czy płaska podeszwa?
Oceńcie przed tym wyborem wrażliwość Waszych stóp na bodźce.
Przy okazji możecie spojrzeć na inne buty w swojej szafie, w tym sportowe i inne.

Jeżeli lubicie czuć podłoże, nosicie lekkie baleriny bez problemu, to szukajcie obuwia z cienką podeszwą również na obcasie. Jeśli natomiast wolicie mieć pod stopą porządną dozę izolacji od podłoża, to sięgajcie po platformę, choćby lekką, bo na cienkiej podeszwie będzie Wam ciężko ustać, tym bardziej z obcasem pod piętą.

A jeśli Wasze stopy są ogólnie wyjątkowo wrażliwe i ciężko Wam znaleźć na rynku coś odpowiedniego, to polecam coraz bardziej popularne i dostępne, obuwie szyte na miarę.
To powinno zaspokoić Wasze potrzeby pod każdym względem.

Kwestię samych trendów w temacie chętnie odłożę na nie wiem kiedy.

Osobiście lubię czuć po czym chodzę i nie odnajduję się na dłuższą metę w obuwiu na obcasie z platformą, a przynajmniej jestem co do takowego mocno wymagająca. Do tego lubię obcasy raczej wysokie, a przy mojej, jak to życzliwi określają długiej girze, czyli idealnym 39, spokojnie są dla mnie wygodne.

Znalezienie obuwia na obcasie, które Wam odpowiada, a nie będzie pasowało jedynie do konkretnego stroju, na konkretną okazję, jest możliwe i pozwoli Wam na noszenie obcasów ot, po prostu.

Nawet na zakupy do Lidla.
Bo naprawdę obcas może być wygodny.

Ps. a jeśli ktoś czepia się Waszych stóp, zwłaszcza ich długości, bądź Wy same to robicie, co czasem wprawia w słaby nastrój, to dopiszę Wam co powiedziała kiedyś moja koleżanka, posiadająca dumnie stopy rozmiar 42.
A mianowicie było to tak: „Jakbym miała stopy rozmiar 36 przy moim wzroście, to bym się przewracała, bo to tak, jakby ich nie było".

Zawsze patrzcie szerzej.


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem