Czwartek, Lipiec 30, 2020, 13:32
TWÓJ DOM PIERWSZY.

Nie ważne ile serca włożysz w urządzenie wymarzonego gniazdka, zawsze przed nim jest jeszcze jedno miejsce, którego wagi nie da się nawet określić, tym bardziej podważyć.
TWOJE CIAŁO.
To ono właśnie zawsze będzie Twoim domem nr 1.
Gdyby nie ono, to nie miałbyś możliwości życia i bycia na tym świecie.
Zanim więc urządzisz wymarzone miejsce, w którym osiedli się Twoje ciało, upewnij się, że to właśnie swoje ciało będziesz traktować najlepiej.

Jesteśmy nauczeni i przyzwyczajeni do traktowania naszego ciała dość pobieżnie.
Wszelkie większe zabiegi są odbierane jako rozpieszczanie i fanaberie, czy po prostu luksus.
Wszelki relaks stosujemy od wielkiego dzwonu albo kiedy wreszcie znajdziemy na niego czas (a tego czasu przecież ciągle brak).
Tyle jest w końcu do zrobienia i załatwienia, zawsze jest dla nas ktoś ważniejszy, kogo stawiamy na pierwszym miejscu...
W takich momentach przypomina mi się wytyczna w samolocie, kiedy w razie czegokolwiek, maskę z tlenem masz założyć najpierw sobie, a potem po kolei dzieciom.
Z perspektywy matki budzi to często oburzenie, bo jak to matka najpierw nie zadba o dzieci, ale pamiętaj, że jeśli Ty stracisz przytomność, to już na pewno nie pomożesz nikomu.

Tak też jest w życiu.
A rola matki jest wyjątkowo wymagająca i wyjątkowo nacechowana stereotypami.
Jednym z głównych jest poświęcenie.

Poświęcenie ogólnie przewija się przez życie każdej kobiety, jakbyśmy miały je już prawie w genach.
Najpierw poświęcasz się dla rodziców, potem dla nauki, potem dla męża, później dla dzieci i często potem znowu dla rodziców. I mamy to tak bardzo we krwi, że jest dla nas bardziej niż naturą.

I teraz jedno małe pytanie – gdzie jest ta kobieta?

Bo widzę córkę, uczennicę, żonę, matkę... a jej samej jakoś mi brak...

Według tej teorii zawsze, ale to zawsze będzie ktoś ważniejszy niż my i zawsze dla nas zabraknie czasu, a każda próba poświęcenia otoczenia dla choćby chwili dla siebie, będzie odbierana jako egoizm. Którym nie jest.

Najpierw Ty.

Ponieważ jeśli się zajedziesz życiem dla innych, życia w Tobie nie będzie ni kropli i zostaniesz jedynie idealnie zadaniowym bio robotem...
Co jest niestety obecnie ogólnie przyjęte i akceptowane.

Od kilku ładnych lat wreszcie do nas, kobiet, dociera ten temat, ale jeszcze trochę przed nami.
W końcu potrzebujemy zmienić całe wieki tego procederu.

A więc... Twoje ciało.
Twój pierwszy, najważniejszy dom.

Należy mu się ogromny szacunek za wysiłek, który wykonuje w każdej minucie życia.
Ogromny podziw za to ile znosi, zwłaszcza w tak ogromnym poświęceniu.

Popatrz na siebie uczciwie.
Kobiety rzeczywiście są wręcz pancerne!
Pamiętaj, że Twój umysł też jest częścią Twojego ciała.
I zobacz ile również on znosi.

Ten duet przepracowuje codziennie masę informacji, masę emocji, wykonuje masę pracy fizycznej i to nie tylko za siebie, ale także za innych, bo w końcu tyle osób jest dla nas ważniejszych...

Masz wyrzuty o zmęczenie i osłabienie, ale ciągle pracujesz za kilku ludzi..
Masz wyrzuty o zmienione ciało po ciąży, o rozstępy, ale dałaś życie! Zobacz jaki to jest wyczyn, wysiłek i przywilej! Dzięki Tobie, jest na świecie kolejny człowiek!
Masz wyrzuty o masę rzeczy, ale decydujesz odkładać siebie na bok...

Moja Droga...
Zadbanie o siebie, o swoje ciało, (o swój umysł również), to nie jest coś na szybko, na biegu i za chwilę... to jest Twój OBOWIĄZEK. Podstawowy.

Potrzeba nam przyzwyczaić się do takiego postrzegania. To jest postrzeganie normalne, choćby nie wiem co mówił świat.

Najpierw Ty.
Potem świat.

I tak, wiem jak to jest być matką.
Tak, wiem, że trzeba zarabiać na życie.
Tak, również zaryłam wiele razy o ziemię, bo nie docierało.
Bo przecież dzieci, bo przecież praca.
Co się stanie jak przestanę o wszystko dbać?!
A jak padnę na amen?
To nie dość, że przestanę, to zniknę na zawsze.

Przesadzam?
No nie.

Dwa razy odcięło mi czucie od szyi w dół, bo przeciążyłam kręgosłup, powszechna grypa powalała mnie do nieprzytomności na przynajmniej dwa, trzy tygodnie, bo dopiero takiej ulegałam i brałam przymusowe wolne ledwo co kumając cokolwiek, nie wspomnę już o szalejącym woreczku żółciowym przy przeginaniu z wycieńczeniem organizmu, czy naderwanym mięśniu wzdłuż kręgosłupa...

Nocy nieprzespanych i pracy w ciągu bez dnia wolnego zaliczyłam tyle, że już nawet nie liczę, a mój mąż jeden wie ile kilogramów przerzuciliśmy tylko we dwójkę przy różnych działaniach...

Dzielna byłam!
I co z tego...?

Obowiązki wypełnione, a jakże.
Ale...
...czasu dla najbliższych mało, a dla siebie...?
Już jakby nie zostało nic.

Nie polecam.
Nie warto.
Ciało człowieka jest niesamowitym organizmem.
Jest naprawdę wręcz pancerne, serio!
Ale ile można to sprawdzać?
Zniszczysz je, to nie masz NIC. Absolutnie NIC. Znikasz. Kropka.

Na wiecznym żyłowaniu będziesz cierpieć fizycznie, emocjonalnie i będą cierpieć Twoi bliscy.
Jeśli jesteś matką, to zwłaszcza będą cierpieć dzieci, bo dzieci widzą co się dzieje, choćbyś myślała, że dobrze się kryjesz.
Poza tym, czy chcesz nauczyć je tego samego...?
Czy rzeczywiście chcesz, żeby tak się poświęcały...?
Choćbyś uczyła dzieci szacunku do nich samych, to i tak powielą Twoje działania.
Bo to widzą i to przyjmują za normalne.

Tak więc - najpierw Ty.

Patrz na siebie szczerze, ale spokojnie.
Nie karz się więcej, nie wyrzucaj sobie jak mogłaś, nie musisz mieć poczucia winy.
Starałaś się, działałaś nieświadomie, działałaś z miłości.
Ale teraz już wiesz.
Teraz już widzisz.
Teraz włącz też miłość do siebie.

Twoje ciało czasem boli, czasem pada ze zmęczenia, ale ono wie co robi.
Ono do Ciebie mówi.
Mówi, żebyś odpoczęła, mówi, że potrzebuje jakiegoś działania, jakiegoś składnika.
Ono działa dla Ciebie.
Im bardziej je zagłuszasz ignorowaniem i środkami przeciwbólowymi, tym będzie mówiło głośniej... aż zacznie krzyczeć.
I nie dziw mu się proszę.

Popatrz na swoje ciało jak na najbliższego przyjaciela.
Któremu z najbliższych przyjaciół kazałabyś znosić tak wiele i poświęcać się tak bardzo...?
Żadnemu.
Dlaczego więc każesz sobie...?

Tak samo jak do Ciebie mówi, tak samo odbiera otaczający Cię świat.
Potem Twój umysł te odebrane dane przetwarza i podaje Ci po części w formie konkretnych wniosków, ale część tego odbioru pozostaje nie w pełni uświadomiona.
Bo część rzeczy odbieramy jako tak oczywiste, że przecież możemy je pominąć, zwłaszcza jeśli nasze życie pędzi przecież tak niesamowicie.
A wpływ na nas ma wszystko.

Nie da się rozpatrywać swojej istoty na jednej płaszczyźnie, czy to fizycznej, czy emocjonalnej itd....
Jesteśmy złożeni cali i wszystko w nas od siebie zależy.
Na Twoje ciało będzie miało wpływ absolutnie wszystko, jakiekolwiek bodźce z każdej strony.
Smaki, zapachy, widoki, dźwięki, dotyk, ale to wszystko działa też na Twój umysł, który je przetwarza. Każdy bodziec wywołuje jakąś, choćby najmniejszą emocję, jakiekolwiek czucie podawane przed umysł dalej i odczuwane w ciele. Podzielić więc tego nie można. Wszystkie elementy działają razem.

Nie możesz ich oddzielić i zająć się jedynie którąś częścią.
Dlatego ważne jest, co Twoje ciało odbiera, co Twój umysł przetwarza, warto więc abyś zaczęła karmić się tym, co Ci służy.
Ważne jest czym się karmisz, czyli co zjadasz, ale również emocje jakimi się karmisz, informacje jakimi się karmisz... To wszystko razem.

TWÓJ DOM DRUGI.

Twoim drugim domem jest to wszystko co Cię otacza i tu jest też miejsce, w którym mieszkasz.
Dlatego bardzo ważne jest to, czym się otaczasz i warto również otoczenie wybierać świadomie, bo właśnie z niego karmisz się informacjami i emocjami.
Tak, czasem nie jest to możliwe, zwłaszcza od razu, ale powoli, ze zrozumieniem, wszystko można poukładać.

Mają wpływ na Ciebie ludzie, którzy są blisko, mają wpływ rzeczy, które nosisz, ma wpływ wystrój Twojego mieszkania i tryb życia jaki prowadzisz.
Dosłownie wszystko.

W Twoim domu ma być Tobie wygodnie. Pod każdym względem.
Ma on zapewniać Ci możliwości odpoczynku i relaksu, tak, żebyś mogła zadbać w nim o swoje ciało. Wszystko w nim ma działać na Ciebie wspomagająco, a nie obciążająco i masz pełne prawo ustalać w nim swoje zasady.


A jak?
To już chyba w następnym poście ;)

Na powitanie nowej siebie możesz się sama uściskać i podziękować swojemu ciału za to, że jest i za to jakie jest.
Bo jest wspaniałe.
Nawet, jeśli nie zupełnie po Twojemu  idealne.
To będzie dobry początek.

<3

milka giemza joanna pawlikowska sesja kobieca twoj dom
milka giemza joanna pawlikowska sesja kobieca twoj dom
milka giemza joanna pawlikowska sesja kobieca twoj dom
milka giemza joanna pawlikowska sesja kobieca twoj dom



Karolina napisał(a):
Czwartek, Lipiec 30, 2020, 21:06
Ostatnio, podczas zakupów, od swojej 7,5 latki, usłyszałam „mamo, zawsze myślisz o sobie, kup coś dla siebie, zadbaj o siebie”. Z lekka mnie wryło...
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem