Poniedziałek, Marzec 9, 2020, 22:34
Wszystko może zmienić Twoje życie.
W każdej chwili możesz dostać zupełnie zaskakującą wiadomość, możesz potknąć się i klnąc na los uniknąć przez to podknięcie ochlapania przez nadjeżdżający samochód...
Może zdarzyć się wszystko, w każdej sekundzie i to wszystko, absolutnie, może zmienić Twoje życie.

Nigdy nie wiesz, co będzie dla Ciebie bodźcem, a bardzo często znajduje się on tam, gdzie zupełnie się go nie spodziewasz.


Często słyszę pytanie „po co kobiety robią sobie u Was sesje?".
Równie często pada po nim kolejne „czy kobiety są tak próżne?"

Szczerze mówiąc nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób...
Może dlatego, że sesje, które robi Joanna są czymś innym niż tylko robieniem zdjęć.

Za aparatem stoi człowiek.
I od tego właśnie człowieka zależy jakie zdjęcia powstaną.
Fotografowie są różni, bo ludzie są różni.

W każdym zawodzie tak jest, bo niezależnie od profesji, wykonuje ją człowiek.
I ten właśnie człowiek nadaje sens swoim działaniom.
Dlatego właśnie każdy znajdzie swojego eksperta i każdy ekspert znajdzie swojego klienta.
Bo po prostu człowiek znajdzie swojego człowieka.

Zdarzyło mi się nie jeden raz stanąć przed obiektywem. Na sesjach mniejszych i większych, na prywatnych i komercyjnych. Mogę więc objąć pewne stanowisko.

Pracuję zawodowo od dawna po drugiej stronie, przygotowując modelki do sesji zdjęciowych. I ponownie mniejszych i większych, prywatnych i komercyjnych.
Do tego miałam okazję poznać wielu fotografów, specjalizujących się w różnych sesjach i różnych dziedzinach.
Mogę więc spokojnie stwierdzić, wertując w głowie różne historie i doświadczenia, że ludzie robią sobie sesje zdjęciowe z bardzo wielu powodów, zwłaszcza te prywatne. I czasem te powody są mocno zaskakujące.
Wybór fotografa jest tu kluczowy, bo w zależności od powodu decyzji o sesji szukamy człowieka, któremu możemy po prostu zaufać. Zarówno pod względem estetyki zdjęć, jak i osobowości.

Sesje komercyjne nie mają wiele ładunku emocjonalnego, bo na zleceniu spotyka się grupa zawodowców w swoich dziedzinach i jako zespół tworzą zamierzony obrazek.

Sesje prywatne, to emocje grające od zamysłu, rosnącej i precyzującej się potrzeby, aż po decyzję i jej realizację. Tu nie ma miejsca na twarde konkrety, tu poruszamy się w bardzo delikatnych granicach.

Kiedy wchodzicie do naszego studia, jest lekko, klimatycznie i domowo.
Wystrój, w którym działa Joanna jest miękki, subtelny i przyjazny.
Tła wjeżdżają tylko w razie potrzeby.
Nie zastaniecie u nas wielkiej, zimnej hali z mnóstwem lamp.
Znajdziecie za to bezpieczną przestrzeń.
Joanna uwielbia sesje kobiece. Ja uwielbiam pracować z nią właśnie w tym temacie.

Kobieta, mimo swojej ogromnej siły, to delikatna istota i takiego podejścia potrzebuje.
Każda kobieta dostaje u nas opiekę bez pośpiechu, bez ciśnienia, bez zimnych wytycznych.
I jest rozmowa. Luźna, tocząca się swoim torem i tempem.
Makijaż, włosy, do tego kawa lub wino... to wszystko gra w międzyczasie.
Zdjęcia też dzieją się w międzyczasie.
Kobiety zostawiają u nas nieśmiało swoje historie.
Często historie bardzo trudne.
I zrzucają z nimi cały ciężar, odsłaniając swoją kobiecość, często skrzętnie chowaną.

Sesje u Joanny to proces. Zdecydowanie większy niż odpowiednie ustawienie do kadru.
W tym właśnie jest ich wyjątkowość.
Zdjęcia zatrzymują w kadrze emocje, w kadrach zamiera niepowtarzalny moment.
Sekundę później jesteśmy już innymi ludźmi.

W tej niesamowitej przestrzeni jest czas na słuchanie, mówienie, grające emocje, zrozumienie... bo każda z nas ma swoją historię, ja i Asia również, choć czasem mówią, że tego po nas nie widać.

Rodzi się relacja w ogromnym zaufaniu.

Kobiety trafiają do nas bardzo często w momencie dużych zmian w życiu. Czasem, żeby uwiecznić siebie w tym momencie, jako pomnik po różnych przejściach, czasem, żeby spojrzeć na siebie z zupełnie innej perspektywy. Czasem, żeby zatrzymać czas, kiedy widzą się piękne, czasem, żeby przekonać się, że jeszcze piękne są. Czasem w momentach pięknych, czasem w bardzo trudnym czasie.

I przeważnie zdjęcia, które otrzymują, dodają im otuchy, siły, pozwalają na spojrzenie na siebie z uśmiechem.
Są bodźcem do uwierzenia w siebie, do zadowolenia z siebie, do odnalezienia swojej siły, która czasem gdzieś się gubi, do docenienia swojej kobiecości.
Czasem są bodźcem do kupienia nowego mieszkania, bo i takie historie były.

I kobiety wracają. Żeby przejść ten proces ponownie. Z powodów różnych, na kolejnych etapach swojego życia. Żeby uwiecznić moment, który jest dla nich ważny.
Nie ma ustawiania i sztucznych uśmiechów.
Jest uwiecznianie życia.

Ja stanęłam przed obiektywem Asi, żeby przekonać się jak ona mnie widzi, bo kobiety widzi pięknie. Chciałam zmierzyć się ze sobą, bo zwykle nie na siebie patrzę, a na kobiety, którymi opiekuję się w pracy. Chciałam zrobić coś ewidentnie tylko dla siebie. I może przypomnieć sobie, że nadal jestem kobietą, bo popadłam w rolę matki.

Wiem, że wrócę przed jej obiektyw i wiem, że tym razem zobaczę siebie inną, bo bardzo zmieniłam się w środku, a bardzo jestem ciekawa jak ta zmiana będzie widoczna na zdjęciach.
Chcę zatrzymać kolejny moment.

milka giemza joanna pawlikowska sesja kobieca


Jedna z naszych bardzo wiernych klientek powiedziała ostatnio, że przyszła na kolejną sesję, bo ma bardzo słaby czas. Odciskają na niej w tym momencie piętno różne sytuacje emocjonalne, ale również fizyczne i fizycznie widoczne. Chciała to uwiecznić, żeby pamiętać ile ma siły, bo już wie, że to wszystko właśnie mija i przeminie. Żeby pamiętać, że w życiu bywa różnie, ale że dała radę.

I przypomniało mi się w tym momencie zdjęcie, które zrobił mi Maciek Bochnowski do projektu Pruszkowiak.
Na wiele sesji, w których miałam okazję wziąć udział, to zdjęcie jest dla mnie jednym z ważniejszych. Charakterystyczna dla projektu mroczność kadru i jednoczesna wyrazistość i czystość postaci, równie mrocznej jak całość obrazka, bardzo trafiła w mój gust.
Do tego uwzględniona historia człowieka, każdego, bo żaden Pruszkowiak nie jest anonimowy i ta historia jest równie ważna jak zdjęcie. Świetny pomysł, świetna całość.
Niemniej dopiero chwilę temu dotarło do mnie dlaczego to zdjęcie tak bardzo jest dla mnie ważne.
Bo moment, w którym Maciek mi je zrobił, był dla mnie jednym z najtrudniejszych momentów mojego życia. Ten jeden kadr jest idealnym obrazem mojego stanu na tamten czas, a cała otaczająca ten obrazek mroczność była dla mnie w pewnym sensie realna.
I na środku ja. Stabilna, jasna, klarowna, z podniesioną głową.
Ustałam.
Mimo wszystkiego, co się działo i co mnie otaczało.
I wcale nie jest to dla mnie negatywne w jakikolwiek sposób.
Jestem bardzo wdzięczna, że wszystko tak się zgrało i to zdjęcie powstało, bo widzę swoją siłę mimo wszystko.

milka giemza maciej bochnowski projekt pruszkowiak
A więc tak.
Sesja zdjęciowa może zmienić życie.
Każdy ma swój rodzaj terapii i swoje pomniki.
Ja mam zdjęcia.
I jeden tatuaż ;)


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem