Wtorek, Marzec 3, 2020, 13:06

Zasady stylizacji są obecne i dostępne powszechnie i jest to przeważnie główny wyznacznik naszych wyborów względem zakupów ubraniowych.
Z kolei emocje w zakupach ograniczają się przeważnie do szybkiego zachwytu lub zakupu pod wpływem bodźca jakim jest obowiązujący trend, sugestia marketingowa, czy promocja.

Zarówno zasady, jak i emocje, to drogowskazy w naszych wyborach.

Zasady, to drogowskazy zewnętrzne.
Powszechne, ale zarazem ogólne, ponieważ oparte na grupie podobnych elementów i zależności. Określane przez pryzmat tego co sprawdza się w większości przypadków.

Emocje, to drogowskazy wewnętrzne.
Niepowtarzalne, indywidualne i najbardziej spersonalizowane, bo należące jedynie do osoby, która je odczuwa. I to właśnie one decydują najbardziej o Waszym stylu.

Domeną ludzi jest obecnie szybkość działań, kalkulowanie, przystosowanie, potrzeba akceptacji i poczucia bezpieczeństwa, choćby pozornego. Chętnie więc poznajemy i przyjmujemy kolejne zasady, w myśl których ma poprawić się jakość naszego życia i odbioru samych siebie. Często nie zastanawiając się bardziej nad tym, na ile naprawdę odpowiada nam to, co przyjmujemy.

Wolimy zdać się na ekspertów, przyjmując gotowe recepty, niż przeanalizować zdobyte informacje i dopasować do siebie jedynie zasady realnie nam potrzebne.
Tak jest szybciej i łatwiej.

Oczywiście każdy prawdziwy ekspert jest na wagę złota, ponieważ taka osoba potrafi czytać Was pomiędzy słowami i uzupełniać to, czego naprawdę potrzebujecie, podpowiadając i zadając odpowiednie pytania, które pomogą Wam wspólnie znaleźć odpowiednią ścieżkę.

Ale nadal niestety rośnie pula ekspertów samozwańczych, ograniczonych wiedzą do kilku szybko poznanych zasad, bez pewnych umiejętności dodatkowych, choćby np. słuchania i zrozumienia.

Emocje w procesie stylizacji (i nie tylko) są Waszym sitem nr 1.

Tylko, przez wiele czynników i stereotypów, emocje nauczyliśmy się wyłączać, odrzucać lub co najmniej ignorować.

Kiedy wybieracie ubrania i dodatki, przeważnie towarzyszą Wam jedynie odczucia typu „podoba mi się", „nie podoba mi się" albo „muszę to mieć".
Czyli bezpłciowa ocena bez analizy lub działanie pod wpływem bodźca.
A potem wracacie do domu i albo w tą ruletkę wygraliście albo ciuch ląduje na dnie szafy.
Z drugiej strony macie porady i zasady stylizacji, dopasowane do Waszej figury i typu kolorystycznego, z którymi robicie zakupy typowo technicznie, również często podsumowując powyższą bezpłciową oceną bez zrozumienia i efekt wychodzi podobny.

Jak więc to wszystko pogodzić?
Poznaj zasady, odczuwaj emocje.

Żadna decyzja nie będzie w pełni Twoja i autentyczna, jeśli nie będzie wynikała z pełnego przekonania i poczucia, że jest właściwa.

Zasady warto znać i warto wybrać te, które będą nam technicznie najbliższe, a następnie zdecydowanie warto, spokojnie i uważnie (tu odzywa się świadomość) te zasady przeanalizować wg emocji, które w nas grają.

Tylko w tym momencie warto emocje dopuścić do głosu i kiedy intuicja huczy, to nie zbywać jej, „bo w poradniku napisali, że będzie dobrze".

Może i wg poradnika będzie, ale nie będzie w tym Waszej wyjątkowości.

Przez lata mówiono mi, że dobrze wyglądam w rękawkach typu bufki i wzorach typu grochy.
Ja natomiast namiętnie, przez lata, odpruwam większość rękawów, bo tak zdecydowanie czuję się lepiej. A grochy muszą naprawdę ująć mnie w całości formy ubrania, bo zwykle nie pałam do nich miłością.
Do tego w większości wykonywanych analiz kolorystycznych określano mnie jako typ letni, w różnych konfiguracjach, najbardziej jednak jako soft, ale zawsze każdej kolorystce coś nie do końca grało ze względu na pewne nietypowe elementy i moje reakcje na kolor. I kazano mi porzucić moją ukochaną czerń, czego oczywiście nie miałam zamiaru zrobić.
Aż wreszcie wyszło, po wielu latach i kolejnych analizach, że jestem typem czystej zimy, czyli zupełnie różnym od zgaszonego lata. Niemniej jednak, nadal przynajmniej raczej chłodnym. 
Poruszam się bardzo chętnie, zmiennie w obu gamach kolorystycznych, w zależności od nastroju najczęściej lub po prostu je łączę. Jednak, gdybym miała sztywno zdać się jedynie na ludzi, nie słuchająć swoich emocji, czułabym się cały czas dziwnie nie do końca dopasowana. 

Niestety możecie zapomnieć o jakiejkolwiek wyjątkowości i indywidualności, jeśli nie dopuścicie do głosu Waszego wnętrza, które mówi właśnie poprzez emocje.

Wypuśćcie więc z głowy i serca Wasze marzenia i fantazje, które miałyście względem swojego wyglądu i stylu skrzętnie schowane przed światem i spójrzcie na nie jeszcze raz, bo może coś, zupełnie niespodziewanie, znajdzie miejsce w Waszej codzienności...?

Ale jeżeli wystarczy Wam wizerunek poprawny i ogólnie ładny, to też jest w porządku. Jak najbardziej!
Jeśli czujecie, że tak jest ok, to naprawdę jest ok.

Na tym właśnie polega ten wybór. Wasz wybór.
I Wasza świadoma kreacja, Waszego wizerunku.

Ps. słuchanie emocji nie jest tym samym co poddanie się emocjom ;)


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem