marketing realnie nierealny

Czwartek, Październik 10, 2019, 21:41
„Wszystko co słyszymy jest opinią, nie faktem. Wszystko co widzimy jest punktem widzenia, nie prawdą."

Marek Aureliusz


Powyższy cytat dzwonił mi w uszach od wczoraj bardzo.
Może nawet po cichu od kilku dni, ale dziś dzwonienie ustało, bo zaskoczyło po co był mi przydatny.

Wracam właśnie ze szkolenia w Rzeszowie.
Takiego, na którym to ja musiałam się nagadać.
Tak.
Szkolę.

Na szkoleniach w południowo – wschodniej części Polski zawsze mam pełne sale.
Dziś było niewiele więcej osób niż zamierzona liczba, ale zeszłej jesieni w Lublinie dotarło ekstra ponad 10.
Panika, że zabraknie nam kilku zestawów materiałów (mimo zapasu) i bieganie za dodatkowymi krzesłami, ustępują szybko w takich momentach radości z tego, że ludzie chcą się z Tobą ponownie spotkać i do tego przyprowadzają innych.

To szkolenia dla personelu perfumerii tradycyjnych i ich wizażystów.
A takich perfumerii coraz mniej... nieustannie ustępują miejsca sieciom i sklepom internetowym.
Mam za zadanie przedstawić dziewczynom kosmetyk i generalnie roztoczyć aurę magii cudowności danych produktów, żeby sprzedawały jak szalone daną markę, bo jest jedyna, najlepsza i w ogóle słitaśna i cukiereczki, ciasteczka, miód, orzeszki i cała reszta tego p.eprzonego słodu.
A więc szkoleniowiec ze mnie jak z koziej dupy trąba i jestem z tego bardzo zadowolona.

Słaby ze mnie również influencer, bo mam za mało followersów, subskrybentów i fanów ogólnie, a liczby lajeczków nie stukają w gongi statystyk.
Do tego nie publikuję notatek regularnie, wrzucam zdjęcia często nie trzymające się fasonu trendów i piszę zdecydowanie za długo, często językiem zdecydowanie mało popularnym.
Aha... i jeszcze mój instagram nie wygląda spójnie, a raczej jak babcina kołdra patchworkowa.
I wcale nie czyni mnie to gorszej, mimo że nie trendy...

Cóż mogę rzec...
Jestem człowiekiem żyjącym głównie w realnym świecie.
Zdecydowanie mi z tym dobrze.
A za chwilę napiszę Wam z czym to się wiąże, bo to całkiem nie mała odpowiedzialność i konsekwencje na uprawianym przeze mnie poletku zawodowym.

Za chwilę, bo najpierw skrobnę słowo o tym, że absolutnie NIE mam nic przeciwko jakimkolwiek influencerom, blogerom, vlogerom i ogólnie ludziom działającym w sieci.
Każdy ma swój sposób na życie i taka forma, to również ich PRACA.
Wręcz KAWAŁ DOBREJ ROBOTY.
Ci, których znam osobiście, a miałam okazję uścisnąć się ze szczerą sympatią z wieloma rozpoznawalnymi buziami, to bardzo fajne, ciepłe osoby, z ogromną wiedzą i fajnym życiem.
Miałam okazję również nie uściskać się z nieszczerymi uśmiechami, dla których przed moim imieniem powinna być liczba fanów na fb.

Praca przy makijażu na planach zdjęciowych, eventach i wszędzie na widelcu, wymaga osobowości, która to najzwyczajniej w świecie lubi i czuje się w tym basenie jak ryba. Ja chętnie podziałam, ale nie za często. Po kilku ładnych latach pracy w tym klimacie, trochę mi się przejadło parcie na szkło, cała ta sztuczność i ciągłe pytania czy malowałam gwiazdy itp., itd.
Tak, malowałam.
I każda gwiazda to też przede wszystkim człowiek, a ludzie są różni.

Jeśli dobrnęliście do tego momentu, to ogromnie gratuluję Wam cierpliwości płynięcia ze mną w ten wywód i jestem niezmiernie wdzięczna, że jesteście.
Do sedna więc.

Na szkoleniach nie roztaczam magii i aury z kosmosu. To tak u mnie nie działa.
Nie jestem również handlowcem i nie sprzedaję. Najzwyczajniej po prostu tego nie lubię.
Co więc robi wizażysta na szkoleniach handlowych?
Jestem swego rodzaju tłumaczem z języka kosmetyczno-wizażowo-marketingowego na język prostego zrozumienia. W pewnym sensie uczę „czytania" kosmetyków i trendów... i myślenia.
Przedstawiam wady i zalety produktów, bo trzeba je znać. Warto również zrozumieć, że wady i zalety, w zależności od wielu czynników są odbierane często odwrotnie.
Pokazuję jak produktów używać, przełamuję schematy stosowania, tłumaczę jak czytać język potrzeb klienta, jak zadawać pytania, żeby najlepiej kosmetyk dobrać.
Gadam dość szybko i intensywnie, a często mieszczę się w zaplanowanym czasie na styk.
Opieram się na faktach i swoim doświadczeniu, a przy mojej intensywności pracy nie jest małe.
Często wywiązuje się dyskusja nie wielu poziomach, a to wyłania wiele zagadnień, które na bieżąco możemy wyjaśnić. Nie ma ciszy, jest reakcja, interakcja i to jest piękne. Nie ma miejsca na mój monolog z przyklejonym sztucznie uśmiechem. I całe szczęście nikt tego ode mnie nie wymaga.
Tak wygląda mój szkoleniowy warsztat.
Prowadząc tego typu szkolenia buduję realną relację marki z perfumerią, a perfumeria buduje dalej tą relację z klientem.
Lubię zakasać rękawy i działać.
Lubię konkrety. 
Lubię kreatywność.
I lubię te pełne sale, które domagają się więcej.
To mój basen.
Tak jak ten, kiedy zupełnie odwrotnie, lubię zatopić się w makijażu i płynąc z weną kosmetykami po twarzy modelki, idealnie rujnuję sobie początkowe zamierzenia.

Wiele marek ucieka w swojej relacji z klientem do sieci...
Często do tej relacji się coraz bardziej ograniczają...
Influencerki wrzucają zdjecia i polecają...
Wiele robi to szczerze, wiele niezupełnie...
Widzicie tylko ich wycinek życia, ich punkt widzenia.
Nie wiecie jaka jest prawda.
Tak samo jak nie jesteście w stanie dokładnie określić koloru kupowanego przez internet produktu...
Nie macie możliwości podjęcia relatywnie najlepszej decyzji, bo nie znacie faktów.

Nie ma produktów dobrych. Dobrymi dla Was możecie nazwać te, które odpowiadają na Wasze potrzeby. Dla innych osób, nawet Wam najbliższych, ten sam kosmetyk już dobry może nie być...
Relacja z realną osobą, która odpowie na Wasze pytania jest niezastąpiona, choć coraz częściej niedoceniana...
Mówienie wprost ustępuje roztaczaniu marketingowej aury...
Nie. Dziękuję.

A rezygnacja z marketingu własnej marki wiąże się często z publicznym uśmierceniem się.
„Nie ma Cię na facebooku, to nie żyjesz" - znacie to...?
No więc mnie prywatnie już nie ma.
Jestem zawodowo.
Ale... jest to moja patchworkowa kołderka na instagramie, są moje nie trendy zdjęcia, moje za długie notatki o wszystkim i niczym i wywody pokątne...
I jeszcze nie wrzucam na bieżąco zdjęć każdego makijażu.
Wiecie... wolę zrobić Wam kawy i zamienić kilka zdań więcej niż celować z aparatu...

I najfajniejsze jest to, że mam pełne ręce pracy...
Mimo tego braku reklamy, mimo słabo ogarnianych social media, mimo długich wywodów...
I coraz częściej słyszę „lubię do Ciebie zaglądać, bo piszesz inaczej", „fajnie, że u Ciebie nic nie jest bez powodu"...
I słyszę „wrócę, bo jestem zadowolona, bo zrozumiałam, bo czuję się przy Tobie dobrze"...
Dla tych relacji naprawdę mogę za wszelki marketing i social media podziękować.
I będę budować nadal swoje analogowe królestwo, z własną magią realną a nie marketingową.
I chętnie sobie pobędę w tym moim małym, analogowym świecie z makijażem, kawą i tłumaczeniem tych wszystkich kosmetyków i realnych potrzeb.
I z Wami.

Najważniejsze w tym wszystkim jest proste zrozumienie, że każdy ma swoją drogę pracy i podejście do życia. I żadna z tych dróg nie jest lepsza lub gorsza.
Ten na ciągłym topie i fali marketingu wcale nie musi mieć pustej głowy i zadartego nosa, a ten wycofany wcale nie musi być zacofany i głupi.
Chyba chodzi przecież o szerzenie świadomości i docieranie do ludzi... a swój przyciąga swego... prawda...?

Żegnam się tymczasem i wracam do czytania książki. Papierowej.
Z pozdrowieniami dla Wszystkich moich realnie genialnych influencerów. LuV U miłością wielką <3
I dla tych, którzy mają mnie za nikogo w tym światku, bo co ja tam w końcu wiem, jak mnie w sieci mało...
Pamiętajcie, że to Wasza opinia, często nie poparta faktami.


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem