Czwartek, Luty 20, 2020, 15:58 | Brak komentarzy »
Na kreację wizerunku ma wpływ wiele wytycznych, z których część totalnie pomijamy, najzwyczajniej nie zdając sobie sprawy z tego jak bardzo pewne czynniki mają na nas wpływ.

Co jakiś czas będę publikowała na blogu kolejne elementy, na które warto zwrócić uwagę, jeśli chcemy same nasz wizerunek kreować na własnych zasadach.

I na początek zacznijmy od takiego pojęcia jak ŚWIADOMOŚĆ. Bo żeby kreować na własnych zasadach, trzeba je sobie stworzyć, a świadomość jest do tego bardzo potrzebna.

Świadomość to słowo, które pojawia się coraz częściej w wielu kwestiach życia. W kreowaniu wizerunku także.

To w pewnym sensie wiedza i znajomość, dotycząca zasad ogólnych, panujących w danych dziedzinach, znajomość faktów i zrozumienie jak poszczególne, mniej lub bardziej powiązane czynniki na siebie wpływają. Zaczynając proces kreowania własnego wizerunku przyda nam się świadomość dotycząca podstawowych zasad stylizacji i świadomość naszej sylwetki, czy typu kolorystycznego, ale również, a nawet przede wszystkim świadomość siebie.
I nie potrzebujecie do tego skończyć od razu pełnej szkoły stylizacji. Ogólne zasady i ogólne wytyczne są dość czytelne i obecnie powszechne. Ale bardzo potrzebujecie świadomości własnej osoby. Bez tego ciężko będzie kreować swój wizerunek spójnie.
Poznajemy i odkrywamy siebie tak naprawdę całe życie. Całe życie również się zmieniamy, nieustannie. Świadomość pomaga nam w spokojnej obserwacji tego procesu i ułatwia nam te wszystkie zamiany podczas pracy ze sobą. Jest też opoką dla szalejących czasem emocji.

Zaczynając poznawanie i odkrywanie siebie, daj sobie czas.

Świadomość rozwija się spokojnie i w swoim czasie, bo polega nie tylko na poznaniu, ale przede wszystkim zrozumieniu. Warto więc na początku włączyć po prostu obserwację.
I nie kombinować za bardzo.

Spójrz na siebie w lustrze. Po prostu patrz.
W ciszy.
Daj sobie czas.
Na spokojnie określ jakie elementy ma Twoja sylwetka.
Nie oceniaj czy jesteś za gruba, czy za chuda, czy tu jest za mało, tam za dużo, tu za prosto, a gdzie indziej za krzywo i czy wyglądasz lepiej, czy gorzej niż pięć lat temu.
Po prostu patrz i stwierdź fakty.
Czy ramiona są węższe, czy szersze niż biodra. Czy Twoje nogi są długie, czy nie koniecznie. Czy biust masz większy, czy mniejszy. Określ co Ci się w Tobie podoba i zauważ co jest Twoją słabością.
Zobaczysz wtedy swoją sylwetkę na chłodno. Będziesz mogła określić poszczególne jej elementy, już bez ogromnych emocji. Im dłużej patrzysz, tym emocje wydają się mniejsze. W tym wypadku chłodna analiza poszczególnych elementów jest sprzymierzeńcem.
W ten sposób zyskasz świadomość swojej sylwetki.
I nie miej do siebie pretensji, czy żalu jeśli za pierwszym razem się nie uda.
Uda się za drugim lub kolejnym. Powoli.
To ma być dla Ciebie rozwój, a nie katorga.
Kiedy widzisz już spokojnie swoją sylwetkę, wszystkie kiedykolwiek zasłyszane zasady stylizacji staną się łatwiejsze do zrozumienia.

Potem spójrz na swoją szafę.

Tak samo patrz spokojnie i w ciszy na swoje ubrania.
Do bólu szczerze odpowiedz sobie na pytanie, które naprawdę Ci się podobają, a które nie.
Możesz przymierzać jedne i drugie.
Myślę, że zaczniesz zauważać dlaczego w jednych wyglądasz lepiej, a w innych gorzej.
Zaczniesz zauważać jak ich fasony wpływają na Twoją sylwetkę.
Zyskasz w tym momencie świadomość tej zależności.
Czasem nie musisz ująć tego słowami, ważne, żebyś zauważyła i poczuła to, co jest Ci bliższe.
A może zauważysz, że jakaś np. sukienka ewidentnie nie służy Twojej sylwetce, ale tak ją uwielbiasz, że mogłabyś chodzić w niej codziennie? To również jest cenna informacja. Zapamiętaj ją i na razie zostaw. Wyjaśni się za jakiś czas.
Podobnie jest z kolorami, dodatkami, biżuterią itd.

Warto również, żebyś spokojnie zastanowiła się nad trybem swojego życia i priorytetami.
Zaobserwuj ile masz czasu rano na wybór ubrań, czy robisz to wieczorem na kolejny dzień.
Pomyśl, czy wolisz dobierać całość stylizacji, czy zdajesz się bardziej na losowe wybory.
Spójrz na ile Twoja stylizacja wynika z wykonywanej pracy albo życiowej roli.
Co lubiłaś nosić kiedyś, a czego obecnie byś nie założyła i dlaczego?

Nie musisz od razu określić odpowiedzi. Same pytania też są ważne.
I zrób to też na spokojnie, też daj sobie czas.
Nie musisz wszystkiego podsumować i spisać od razu. Zresztą zwykle się nie da.

Obserwuj.
Po prostu dużo obserwuj.
Siebie.
Nie innych, nie koleżanki, nie ludzi na ulicy, nie zdjęcia w gazetach.
Obserwuj siebie.
I już.
Niech płynie.

Cdn.


Poniedziałek, Luty 17, 2020, 19:22 | Brak komentarzy »
W kwestii stylu Księżnej Cambridge można mieć zdanie różne, niemniej zawsze dobrany jest nienagannie do czasu i okazji. W zdecydowanej większości regulowany jest oczywiście wszelkimi zasadami Dworu Królewskiego i dworskiej etykiety.
Ale nie o sam styl mi dziś chodzi, a o to w jaki sposób się tworzył.

Oglądając w sieci kolejne zdjęcia Kate Middleton, widać ogromną zmianę jaka zaszła na przełomie lat w jej wizerunku.
Od imprezującej nastolatki, do pięknej Księżnej, droga nie była krótka.
Zasady kreacji wizerunku w rodzinie Królewskiej dotyczą nie tylko kwestii samego ubioru, ale również ogólnie pojętej prezencji, sposobu poruszania się, sposobu mówienia itp.
Księżna Cambridge musiała się więc narodzić.
I narodziła się o tyle pięknie, że nie straciła osobowości.

Przykleiłam się akurat do tej postaci, bo odczuwam do niej jakąś niepisaną sympatię i od dłuższego czasu obserwuję drogę jej zmiany.

A ta droga właśnie mnie interesuje.

Wyobraź sobie teraz, że ta droga jest Twoja.

Pewnego dnia poznajesz mężczyznę, okazuje się, że Księcia, zakochujecie się w sobie i wszystko toczy się niczym w bajce, aż lądujesz na Królewskim Dworze i Twój świat wywraca się do góry nogami.
Z jednej strony czujesz swoją nieopisaną, bajeczną radość i euforię zakochania i zmiany, a z drugiej dociera do Ciebie, że Twoje dawne życie i wszelka wolność, właśnie bezpowrotnie się skończyły.
Znowu możesz poczuć się jak dziecko, bo czas, żeby wszystkiego nauczyć się od nowa.
Jak mówić, co mówić, jak się poruszać, jak prezentować sylwetkę, jak możesz się ubierać, a co musi z Twojej szafy wylecieć. Zmienia się wszystko co znałaś do tej pory, łącznie z pełnym trybem życia, a nawet dietą.
Patrzeć będą na Ciebie, od tego momentu, oczy całego świata.

Co Ty na to?


Kate Middleton
ma niesamowitą klasę.
Albo bardzo dobrze wyuczoną albo bardzo naturalnie rozbudzoną z jej dojrzałością. I jakoś trzyma mnie poczucie, że to drugie, bo towarzyszy jej niesamowita lekkość, a klasy nie traci nawet przy naciąganiu Królewskiego protokołu.

Ta właśnie klasa, wrodzona elegancja, to element rozwoju wewnętrznej dojrzałości.
Jako dziecko, czy nastolatka, raczej nie zastanawiałaś się nad tym, czym w ogóle klasa i elegancja są. I jest to całkowicie naturalne.
Naturalnym jest też rozwój i wszelka zmiana, którą za sobą niesie.
Etap naturalnego nabierania klasy wynika właśnie z wewnętrznej dojrzałości, pewnego rodzaju zrozumienia siebie, zupełnie niezależnie od tego, czy jesteś Księżną, czy zatrudnioną lub freelancerem w jakimkolwiek zawodzie. Niemniej droga, którą idziesz może to przyspieszyć lub oddalić.

I teraz znowu uruchom swoją wyobraźnię.
Wyobraź sobie, że postanowiłaś właśnie zostać Księżną.
Dziś.
Teraz.
Zupełnie niezależnie od okoliczności.

Ale podejrzewam, że nie siedzisz teraz na królewskim łożu i nie biega wokół Ciebie gromadka służby, a do tego nie masz całej masy ograniczeń, które to właśnie miałyby pomóc Ci się w roli Księżnej narodzić.
Bo wbrew pozorom, czy marzeniom, to właśnie te trudniejsze momenty i wszelkie ograniczenia, kształtują nas najbardziej.

Skoro więc postanowiłaś stać się Księżną, bez większych możliwości zewnętrznych, musisz stać się również swoją świtą, wyznaczyć sobie dworską etykietę, ustalić potrzebne Tobie zasady i działać na początku za to całe stado.

Może jeszcze nie patrzy na Ciebie cały świat, ale są Twoi bliscy, Twoja rodzina, przyjaciele, znajomi na arenie zawodowej, ludzie w mieście itp. itd..

Zaczynasz od porządku dnia, planu działań, żeby było Ci łatwiej wszystko ogarniać głową.
Sprzątasz szafę i sprawdzasz, które rzeczy są nadal zgodne z Twoim wymarzonym wizerunkiem, a resztę odrzucasz. Wyznaczasz sobie zasady ubioru i trzymasz się ich przy każdych kolejnych zakupach.
Dbasz o siebie, swoje zdrowie i dietę, znajdujesz czas na odpoczynek, bo wiesz jak bardzo jest Ci on potrzebny. Przecież Księżna musi być zadbana zewnętrznie i wewnętrznie.

I nie, nie rzucasz pracy, bo masz bogatego męża. Nie będziesz tylko leżeć i pachnieć. Starasz się być niezależna pod każdym względem, również finansowo.
Od czasu tego postanowienia zmienia się Twoja postawa i widać to po Twojej sylwetce.
Wreszcie jesteś wyprostowana i możesz spokojnie nosić uniesioną głowę, a ramiona swobodnie opadają do tyłu. 
Oddychasz swobodnie i głęboko.
Dajesz sobie pozwolenie na noszenie sukienek i obcasów częściej, ale nie muszą być koniecznie wyzywające, chcesz czuć się mimo wszystko wygodnie.
Nie masz potrzeby ani chęci wdawać się w niepotrzebne dyskusje, czy konflikty, jesteś coraz bardziej świadoma swojej własnej wartości i masz większą pewność siebie.
Z dnia na dzień rodzi się w Tobie wymarzona Księżna.
Mimo braku zewnętrznych okoliczności, mimo braku pałacu, służby i bogatego Księcia.
Dzięki postanowieniu o tej zmianie, dobrym planie i dyscyplinie, żeby w tym wszystkim wytrwać. Bo ten proces trwa. Czasem długo.

Księżna rodzi się w Twoim wnętrzu.
Z klasą, elegancją i spokojem.


I ta droga jest piękną możliwością. A na pewno jest warta przejścia. 
Bo prawdziwa klasa i elegancja nie mają nic wspólnego z gwiazdorzeniem i zadzieraniem nosa. Nie są zależne od statusu społecznego, czy bogactwa. Bardzo często w idealnych warunkach zewnętrznych tworzy się pusta, sztuczna osobowość, ale to maska, która zawsze, prędzej czy później opada. 
Księżna, która narodzi się w Tobie będzie prawdziwa w pełni.
Nawet, jeśli będziesz miała chęć znowu wskoczyć w jeansy i adidasy. Ona będzie już nieustannie.

To jak? 
Idziesz...? 

kate middleton ksiezna sie rodzi milka giemza blog


Czwartek, Styczeń 23, 2020, 18:33 | Brak komentarzy »

Tak sobie to wszystko wymyśliłam, że skoro każdy z nas jest Panem swojego życia, to może zacznijmy wreszcie świadomie panować.

Świat wcale nie jest zły, on jest po prostu.
Ludzie też z natury nie są źli, też są po prostu.
I każdy po prostu dokonuje różnych wyborów, z różnymi konsekwencjami.
Narzekamy na świat, narzekamy na ludzi, generalnie narzekamy na wszystko.
A skoro to wszystko jest po prostu i tak naprawdę nie ma powodu do narzekania, to dlaczego narzekamy...?
No właśnie.
Narzekamy, bo coś nam się nie podoba.
Walczymy ze światem, bo nam się nie podoba, walczymy z ludźmi, bo nam się nie podobają.
Po co walczyć?
Naprawdę nie ma tego „co ładne", bo są różne punkty widzenia. Jest to, co „nam się podoba".
Tylko, jeśli nam się podoba w naszym świecie i królestwie, to proszę bardzo, ale od innego świata i królestwa wara. Bo każdy, absolutnie każdy ma prawo mieć swoje własne królestwo, bo ma swój własny świat i nikt inny, ze swoim "się podoba", nie ma prawa gdzie indziej rządzić.

Znaczy to mniej więcej tyle, że u siebie masz prawo, niezaprzeczalnie masz prawo do pełnego życia na własnych zasadach. Masz prawo robić wszystko po swojemu, zachowywać się po swojemu, żyć po swojemu i wyglądać po swojemu.
I nikomu nic do tego.
Ale Tobie też nic do nikogo innego.

No, ale to co z tym całym światem, zapytasz? Jak całe społeczeństwo będzie działać, skoro tylko każdy sobie?

A teraz pomyśl, że budujesz siebie, jesteś tym zajęty, jesteś w tym szczęśliwy i spełniony. I powiedz, czy masz chęć i czas atakować kogokolwiek z jakiegokolwiek powodu? Czy masz potrzebę narzekać na inny świat lub z nim walczyć?
Skoro jest u Ciebie pięknie, dobrze i spokojnie, to masz potrzeby niszczenia, krzywdzenia, czy atakowania?
Nie.
Człowiek szczęśliwy nie ma takich potrzeb. 

Nie mówię, że grupy i wspólnoty są złe. Nie są. Są po prostu. Istnieją.
Ale kiedy jesteś zależny od grupy i podejmujecie decyzje wszyscy razem, dla dobra ogółu, to ten, któremu jest trochę niewygodnie, traci część siebie. W pewnym momencie ta niewygoda przeradza się w napięcie, potem frustrację i jest tylko gorzej. Zaczyna się walka.
I teraz wszystko zależy od reakcji na tą presję.
Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to odejdź od tego, co Ci nie służy, bez żalu i pretensji. Jeśli nie odejdziesz, to za własną zgodą wyniszczasz się.
Pada więc decyzja, czy jesteś w zgodzie ze sobą, czy poświęcasz siebie dla grupy. Masz wybór. 
I nie wiem czy argument większego dobra tu na mnie działa, bo jakie dobro może nieść grupa z mnóstwem sfrustrowanych elementów ludzkich, które odreagowują na wiele sposobów?

Ludzi na świecie jest masa i prędzej czy później trafisz na osobę, osoby, do których Tobie blisko i które mają świat podobny do Twojego albo Wasze światy będą się uzupełniały w pewien sposób.

W takiej sytuacji tworzenie się grupy jest lekkim i naturalnym procesem. Członkowie takiej grupy są dla siebie wsparciem, ale żyją przede wszystkim w zgodzie wewnętrznej. Bo dobór tej grupy wynika z ich wewnętrznych, naturalnych i spokojnych potrzeb. A jeśli ktokolwiek postanawia zmienić swoje zasady i odejść, robi to również z lekkością i taka grupa z równą lekkością to akceptuje, w pełnym zrozumieniu zmian.

I wszyscy są nadal szczęśliwi.

Jednostka w każdej grupie jest ważna, jest jej składową, elementem, a od tych elementów i ich jakości, zależy jakość całości.
Jednostka jest najważniejsza.
Niezależnie od wielkości grupy.
Dlatego dbaj o siebie.
Najpierw Ty.
Najpierw jednostka.
Dla szczęścia swojego i innych za razem.
Kreuj własny świat, własną rzeczywistość.
Dokonuj wyborów, świadomych.
Jesteś ważny.
BARDZO.

Kreuj na własnych zasadach, to Twoje pełne prawo.
Kreuj i buduj swój świat.
I wspólnie zbudujemy razem nowy, szczęśliwy świat, szczęśliwych ludzi.
Lekko.

 


środa, Styczeń 22, 2020, 19:02 | Brak komentarzy »

22.01.2005 r. rozpoczęła swoje pierwsze, oficjalne, profesjonalne podejście do zawodu wizażysty.
Mało kto wiedział, że wizaż, choć obecny w jej życiu już wcześniej, nie był jej pierwszym wyborem zawodowym. Oprócz malowania w różnej formie i malowania twarzy, jej pasją było projektowanie i szycie, co potrafiła i co zdarzało jej się popełniać.
Jej ofiarami padały rzeczy w szafie obecne i materiały znalezione w domu, które po drobnej obróbce nabierały nowego wyrazu lub stawały się np. torbą. Tak, torebki lubiła od zawsze. A skoro nie mogła kupić tego co chciała, to uszyła.
Wiecznie też przestawiała w domu meble i również przerabiała je na różne sposoby, nie wspominając już o malowaniu ścian, co było wiecznym utrapieniem jej otoczenia.
Kolor zawsze zajmował w jej życiu dużo miejsca, forma i kształt również.
I nigdy się ich nie bała.
W szkole, na którą się zdecydowała, nie utworzono grupy projektowania ubioru, padło więc na wizaż, bo aranżacja i stylizacja wnętrz były tym trzecim.
Zawsze jednak każda z tych dziedzin miała dla niej prawie równe znaczenie.
Był jeszcze jeden element mocno w niej grający, ale skutecznie wypierany przez niezrozumienie otoczenia. Został, ale dojrzewał sobie cichutko, na uboczu, żeby walnąć znienacka w mało oczekiwanym momencie.

Pierwsze zajęcia z wizażu i stylizacji wreszcie porwały ją w świat inny niż dotychczasowa forma nauki i niż analityczne, sztywne podejście.

Kolory, fasony, historia mody i ubioru... Raj, którego nie dało się już z niej wyciągnąć.
I podejście, które bardzo polubiła, a które do tej pory stosuje w swojej pracy - widzenie całości. Nawet podzielonej na poszczególne elementy, ale całości kontekstu, który jest kluczem, do tworzenia spójnego wizerunku.

Pierwsze kursy nie były jedynymi. Były kolejne i kolejne, kolejne szkoły, kolejna tematyka, kolejne style, kolejne elementy. Ten świat był dla niej cudownie wciągający.
Ale to właśnie już po pierwszych kursach rozpoczęła pracę z agencją wizażystów i na własną rękę.

Dużo miotało nią wątpliwości i wiele miała znaków zapytania.

Wtedy makijaż był zarezerwowany dla gwiazdek i Panien Młodych, a często wykonywały go, z niewielką wiedzą, kosmetyczki. O pełnej stylizacji ubioru dostępnej dla każdej kobiety, również mało kto słyszał.

Idąc z tymi wątpliwościami i charakterystycznym dla siebie uporem maniaka, potykając się i wstając, drążyła swoją zawodową ścieżkę. Pracowała i współpracowała z wieloma salonami, markami kosmetycznymi i perfumeriami, jako wizażysta, jako animator, w końcu całe lata jako szkoleniowiec.

Malowała do wielu sesji zdjęciowych, pokazów mody i różnych eventów. Przerobiła pracę w teatrach i na planach. Tak, również z celebrytami.

Poznała mnóstwo ludzi, poznała wiele produktów, wielu firm od podszewki, poznała wiele zasad wielu działań i wiele schematów. I dużo słuchała, a potem składała te elementy w całość.

Oprócz uporu, ma w sobie dość duże zdolności obserwacji i szybkość analizy.
Pomimo wydźwięku poprzedniego zdania, jest za skromna, ale cały czas uczy się mówić o sobie.

W trakcie zdobywania całego doświadczenia, nabrała ogromnego dystansu do marketingu i jego zagrywek. Magię lubi więc tą życiową, a nie na potrzeby sprzedaży.
Sprzedawać wręcz nie lubi, przez co ma problem z reklamą własną, ale na brak klientów zdecydowanie nie narzeka.
Lubi za to mówić prawdę, choć prawdy czasem słucha się ciężko.

Wybrała niszę pracy z klientem indywidualnym, bo każdy jest gwiazdą swojego życia.

Dopadło ją poczucie misji wspierania kobiet, w ciężkich czasach wypierania indywidualizmu.
Bo przy poziomie indywidualizmu własnego, szczególnie rozumiała te potrzeby.
Od kiedy poznała wszech panujące zawodowe zasady i spojrzała szerzej, zrozumiała, że ograniczenia nikomu nie służą, a zasady trzeba stosować uważnie i układać je do jednostki. Inaczej zamykamy się w klatce, a przecież chodzi o wolność.

Powielanie schematów zostawia, tym, którzy to lubią albo którym to wystarcza.
Sama woli kreatywność na poziomach różnych i najlepiej wielu oraz wszelkiego rodzaju wyzwania.

Lubi tworzyć i pomagać tworzyć, bo świat mamy na wyciągnięcie ręki i fajnie go budować tak, żeby przynosił nam radość i żeby było nam w nim wygodnie.
Docenia siłę jednostki i stara się wznosić jej wartość.
Lubi wspierać rzeczy ważne i lubi to, że wagę rzeczom nadajemy sami.

Milka nie jest wydumanym pseudonimem, a skrótem jej imienia – Kamila. Przykleiło się do niej dość dawno i z racji wygody, przeszło w wersję oficjalną.

Również Giemza jest nazwiskiem, w dodatku prawdziwym i od urodzenia jej przypisanym.
Prawda jest dla niej ważna, w życiu i w pracy. Bo to dobry fundament budowania wszystkiego.

Tak właśnie powstała.

I tak prowadzi ją drążenie ścieżki wyrażania siebie w zgodzie z całą swoją istotą.
Ustalanie własnych zasad w zgodzie ze swoim życiem i swoimi przekonaniami.
Wyrażanie zewnętrzne swojego wnętrza, opowiadanie swojej prawdy całą swoją osobą.

Taki sobie właśnie obrała cel.

Pomóc innym odnaleźć swoją wolność i wyrażać swoje szczęście.
Pomóc kreować na własnych zasadach.

I lubi pisać, choć powiedziano jej, że nie umie.
Ale mimo tego popęd do składania słów nie ustaje i nie dał się zagłuszyć, więc pisać będzie.


milka giemza urodziny narodziny


Wtorek, Styczeń 21, 2020, 18:35 | Brak komentarzy »
Stylizacją rzęs zajmowałam się przeszło 12 lat.
Miałam okazję poznać ten zabieg, kiedy ledwo pokazał się na polskim rynku. Udało mi się nawet poznać go od podszewki, dzięki ludziom, którzy ściągnęli mnie z ogromnym zaufaniem do współpracy.

Od tamtego czasu wiele godzin poświęciłam na naukę własną i na przekazywanie tej wiedzy. Wyszkoliłam wiele stylistek rzęs w całej Polsce. Sama nieustannie przyjmowałam klientki i wiele z nich towarzyszyło mi przez całą moją rzęsową drogę.

Lubiłam ten zabieg.
Choć nie powiem, że moje początki były łatwe. Nauczyłam się dzięki temu mocno żmudnemu zajęciu cierpliwości, pokory i dokładności, trenowałam  perfekcję.
Lubiłam czas spędzony z klientkami na długich rozmowach, bo zabieg ten do krótkich nie należy, a ja nie lubiłam się spieszyć.
I myślę, że byłam w tym dobra, patrząc na ilość klientek, ich ocenę mojej pracy i lojalność.

Prawie półtora roku temu postanowiłam ze stylizacją rzęs się pożegnać.

Nie była to łatwa decyzja.
Tym bardziej, że mimo powolnego dojrzewania w środku, dość nagła, ze względu na mnóstwo dodatkowych czynników zewnętrznych.
Technicznie również było trudno, bo pożegnanie wszystkich klientek, przepisanie i choć chwila rozmowy, pochłonęły mnóstwo czasu i emocji. Różnych zresztą.
Kiedy zostawiasz za sobą tak dużą i ważną część swojego życia, wątpliwości jest mnóstwo.
U mnie również było.
Wewnętrzne poczucie spokoju wygrało, ale za uszami szumiały znaki zapytania.

Trochę ponad pół roku od powyższego postanowienia, na chwilę do rzęs musiałam powrócić.

I myślę, że odgrzanie tego kotleta było mi bardzo potrzebne.
Złapanie pęset po kilku miesiącach nie było trudne. Czułam, jakbym miała je w ręku dzień wcześniej.
Spotkania i pogaduszki były tym fajnym sednem wszystkiego, a rzęsy się działy.
Miałam okazję zmierzyć się ze swoją decyzją jeszcze raz.
Poczuć, czy warto było porzucać ten zawód, czy może czas wrócić bez marudzenia.

Warto było.

Stylizacja rzęs to przepiękny dział mojego życia, pełen niesamowitych wspomnień, pełen niesamowitych ludzi i znajomości, wbrew pozorom pełen niesamowitych historii i emocji.
Nauczyłam się bardzo wiele, bo poznałam w tym czasie wiele osób, a nic nie nauczy więcej niż historia drugiego człowieka.
Nauczyłam się również wiele o sobie i swoich granicach, także o granicach swojego ciała.

Warto było bardzo.

I warto było bardzo ten rozdział zamknąć.
Ogromnie wdzięczna, stylizację rzęs odłożyłam na stałe, zamykając etui z pęsetami ostatnim kliknięciem.

Po co to piszę?

Nie dla spowiedzi.
Nie dla jakiegokolwiek usprawiedliwiania się.

Piszę, żeby podzielić się elementem mojej historii, bo może właśnie jesteś na takim rozdrożu, może masz wątpliwości, może nie jesteś pewna...
Sprawdź swoją decyzję jeśli możesz, żeby się upewnić i żeby nie mieć do siebie pretensji później. Jeśli nie możesz sprawdzić, to nie myśl za dużo.
Decyzje podejmuj z odwagą i podniesioną głową.
I z otwartością na zmiany. Bo nigdy nie wiesz, co wydarzy się za moment.
Mimo wątpliwości, zaufaj sobie i idź tam, gdzie Cię serce prowadzi.

To, że gdzieś pasujesz, nie zawsze oznacza, że jest to Twoje miejsce,
nawet jeśli jesteś w czymś dobra.

jesli nie pasujesz to trudno

 


Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem