BLOG

środa, Sierpień 30, 2017, 04:48 | 1 Komentarz »
Kochane moje, Cudowne kobietki...

Na zegarze mam obecnie widoczną 04:44... rano. Tak, nad ranem dokładnie.
Kolejny raz osiągnęłam mój "ulubiony poziom zmęczenia", kiedy to nie mogę spać... a obudziłam się rześko o 02:28, kiedy mój Synu wymamrotał magiczne słowo: "siku"...

Wiem, że nie odpisałam jeszcze na masę wiadomości od Was i mam nadzieję, że uda mi się zrobić to dziś, choć przepraszam, jeśli jednak nie ogarnę. 
Przepraszam z góry, bo wiem, że przede mną dzień pracy wypełniony po same brzegi. Jak wiele wcześniejszych i wiele kolejnych...
I zdaję sobie sprawę, że czasem nie ogarniam wszystkiego, co wokół mnie się dzieje...
Za co Was przepraszam tu i na bieżąco mając z Wami kontakt.

fot tomasz grabski douglas skorosze metamorfozy milka giemza makijaz blog notatka

Moje Piękne...
Każda z Was, absolutnie KAŻDA jest dla mnie wyjątkowa i niepowtarzalna. Myślę, że wiele z Was zdaje sobie sprawę, że nie ma u mnie osób przypadkowych i każda moja klientka nie jest tylko klientką.
Staram się każdą minutę z naszych zawodowych spotkań przeznaczać tylko dla Was. Nie lubię odbierać telefonów i wiadomości, kiedy jesteście u mnie, ponieważ, to jest Wasz czas i chcę w nim być dla Was. 
Zdarza mi się oczywiście, ale jest to dla mnie mało komfortowe i dotyczy przede wszystkim sytuacji, w których chodzi o moje dzieci lub konkretnie umówiony telefon, na który czekam.
Nie złoszczę się, nie gniewam i nie wyciągam konsekwencji żadnych w przypadku, kiedy odwołujecie mi wizytę. Nie wpisuję Was na "czarna listę" osób, które się spóźniły i nie odmawiam kolejnej wizyty. Staram się być bardzo elastyczna w ułożeniu do godzin Waszej pracy i trybu życia.

Myślę też, że wiele z Was już dość dobrze poznało mnie przez lata naszej wspólnej pracy i spotkań. Wiecie jak pracuję, jakim trybem, jak dużo i jakim pracoholkiem potrafię być.
I cieszę się niezmiernie, kiedy "ochrzaniacie" mnie przez telefon, dzwoniąc po raz "milionowy", zdaniem typu: "Tak, tak, wiem, że trzeba Cię pilnować, dlatego dzwonię po raz kolejny, luz..." :) 
Dziękuję za spokojne wiadomosci, typu: "Przypominam się... ;)" albo "Czy coś się stało...?", bo czuje, że nie biją od Was bomby żądań w moją stronę.
Dziękuję za cierpliowść, aż odpiszę i za potwierdzenie, że przypilnujecie w razie czego naszych terminów, a przede wszystkim za cierpliowść, kiedy nawalę, bo i mnie się zdarza. 

To wszystko buduje relację nie tylko zawodową, ale bardzo niepowtarzalną.
Chcę, żebyście mogły odpocząć u mnie od pędu codzienności i spraw bieżących. Żebyscie miały miejsce, gdzie możecie się pośmiać, wypłakać, wykląć itp...
Bezpieczne miejsce. Do którego przynosicie swoje historie i w którym bezpiecznie możecie je zostawić. W którym śmiejemy się, płaczemy i klniemy wspólnie. 
To ta "kozetka" :)

Rzecz w tym, że Wy wpadacie do mnie raz na jakiś czas, a ja mam Was kilka dziennie. 
Nie mam wtedy czasu na rozmowy telefoniczne i odpisywanie na wiadomości, które są w postaci sms'ów, maili, massengara itp....
Zwykle robię to wszystko kiedy wrócę do domu. Tylko czasem  wracam o takich porach, kiedy oddzwanianie już nie jest fajne... Poza tym w domu czekają na mnie dwa cudowne szkraby, dla których też, a rzaczej przede wszystkim, czasu potrzebuję. Zdarza mi się niejednokrotnie zasnać przy nich, czy na fotelu ze zmęczenia przy kolacji...
Z moim mężem najczęściej rozmawiam w drodze autem... jeśli nie odpisuję akurat na wiadomości lub nie oddzwaniam...

Czasem klikam na tablicy facebooka lubię to! wszytkiemu, co widzę... to takie moje odmóżdżenie... 
Nie zawsze widzę powiadomienia o wiadomościach od Was, czasem mam ich tyle, że potrzebuję oddechu, żeby zabrać się za odpisywanie... a czasem przeczytam i nie odpiszę od razu, bo odpowiedź wymaga ode mnie wcześniejszego potwierdzenia innych spraw i sama jestem uzależniona od osób trzecich.

Nic przed Wami nie ukrywam i wprost przyznaję się do swoich błędów.
Równie wprost i lojalnie uprzedzam, żebyście nie czekały z zapisami na ostatnią chwilę, bo nie zawsze znajdę miejsce "na już".
Wiadomosci o treści: "Dziś masz czas?" najczęsciej spotkają się z odpowiedzią odmowną albo z żadną, bo mogę nie mieć na zleceniu telefonu przy sobie w ogóle.
Choć oczywiście cuda się zdarzają :D Jednak proszę, nie miejcie do mnie pretensji, jeśli nie...

Publikowanie na facebooku, czy instagramie załatwiam w tzw. międzyczasie przez telefon, żeby mieć z Wami kontakt i żebyście o mnie nie zapomnieli ;)
Oczywiście chcę się też z Wami dzielić tym, co u mnie się dzieje, zarówno zawodowo, jak i po części prywatnie, bo jestem jaka jestem tylko w całości.
Czasowo opanowuję to do perfekcji, max 5 minut :D
Na blog potrzebuję więcej czasu, choć zwykle piszę "jednym tchem", więc teoretycznie jest szybciej...

Mam na sobie także odpowiedzialność za pewne projekty, o których nie zawsze na bieżąco Wam mogę opowiedzieć, ale ze zobowiązań wywiązać się muszę.

Nie mam reklamy i nie siedzę całymi dniami publikując Wasze zdjęcia po każdym moim makijażu, czy rzęsach, ponieważ nie mam na to czasu i szanuję czas Wasz i Wasz wizerunek. Jeśli będziecie miały chęć, to same udostępnicie swoje zdjęcia lub mi je prześlecie i wtedy jest super :)
Nie potrzebuję opinii innych, co do mojej pracy, bo to Wasza opinia jest dla mnie najważniejsza. I chyba należę do ludzi "starej daty" pod wieloma względami, a mimo wszystko jesteście i masę pracy mam. Choć mam wrażenie, że czasem uważacie mnie za osobę swobodnie dorabiającą, kiedy mówicie, że u innych się nie udało, to zapisaliście się do mnie... A ja czasem oddaję Wam moją jedyną godzinę wolną przez np. 8-9 godzin pracy... np. zamiast obiadu...

fot tomasz grabski douglas skorosze metamorfozy milka giemza makijaz blog notatka
fot tomasz grabski douglas skorosze metamorfozy milka giemza makijaz blog notatka

Prowadząc działalność własną, zwłaszcza w pojedynkę, jest się dla siebie pracownikiem, prowadzącym jako wykonawca i kierownik projektu kilka działów, pracodawcą, recepcją, sprzątaczką... i jeszcze pewnie kilkoma osobami więcej...
Wracając do domu jako matka, jestem matką oczywiście, ale też praczką, sprzątaczką, kucharką, psychologiem dziecięcym, psychologiem rodzinnym i w sumie psychologiem własnym, żeby też nie zwariować... 

Do pewnego momentu miałam wrażenie, że na prawdę mam problem z organizacją czasu... Teraz uważam, że powoli staję się mistrzem panowania nad chaosem i zaginania czasoprzestrzeni.

I skoro złapałam już tak cudowny słowotok, a ktokolwiek z Was dobrnął do tego momentu, to może wreszcie napiszę o co mi z tym wszystkim chodzi...

PROSZĘ WAS OGROMNIE...
Jeśli macie zamiar wywalić we mnie magazynek zarzutów i pretensji, że nie jest z mojej strony w porządku to, czy tamto, czy rzucić lekki szantaż, że poszukacie sobie kogoś innego... bez wcześniejszej spokojnej próby kontaktu... to informuję, że nie jestem korpo, mam swoje granice, zawodowe i prywatne, jestem w porządku jak tylko mogę i szantaże oraz pretensje możecie od razu umówić do kogoś innego razem z wizytą.

Piszę to, żeby uchylić Wam części mojego życia.
Najbardziej tym, które mnie znają, a jednak nie znają wcale... 

Proszę: ZANIM PRETENSJA, WŁĄCZ MYŚLENIE...
W sumie w każdej sytuacji i dziedzinie życia...

fot tomasz grabski douglas skorosze metamorfozy milka giemza makijaz blog notatka

Ściskam Was mocno... :*
Do zobaczenia w studio.

Ps. fotografie wykonał Tomasz Grabski podczas metamorfoz w Douglas Skorosze.
Dziękuję :)


Piątek, Sierpień 18, 2017, 20:32 | Brak komentarzy »
Zwykle moje życie kręci się poza jakąkolwiek strefą komfortu. Dzieci, praca, charakter, nawyki... wszystko sprzyja przekraczaniu granic ;)
Czasem wygodnie odłożyć adrenalinę na bok i poświęcić chwilę na relaks.
Jednak najczęściej odnajduję go w zabawie z dziećmi albo w swojej pasji, czyli pracy między innymi :D Paradoks, goni paradoks :D

Przyznaję, że mam problem z typowo kobiecym odpoczynkiem... Nie spędzam zbyt wiele czasu w gabinetach kosmetycznych, na zakupach, czy innych przyjemnościach... Jestem na to zbyt konkretna i zbyt szybka... a w sumie szkoda...
Chociaż kobiecym mocno jest chyba zapełnianie każdej wolnej chwili "czymś do zrobienia" ;)
Kolejnym paradoksem jest u mnie to, że decydując się na relaks, nie czuję się w pełni komfortowo, bo jest to dla mnie nietypowa sytuacja :D Na tyle mocno przyzwyczaiłam się do poruszania po terenach nowych i nieznanych, że jest mi to bliższe i bezpieczniejsze w odbiorze...
Helołłł...?! Kosmici tak mają :D

Wanna. Kąpiel. Balsamy. Olejki. Świece.
To tak... to lubię bardzo i przy tym mogę zaryzykować lekko stresujący początkowo wypoczynek ;)

I cisza do tego.
I wino ;)

Reaguję dobrze na półmrok i płomień świec... na delikatny, ciepły zapach... na wodę, która odciąża moje ciało... na wszelkie kremowe specyfiki myjące i balsamujące...
Na koniec kołdra i poduszka. 
Bez ploteczek, bez romantycznej komedii, bez despacito, choć ciche dźwięki Badiuzmu Erykah Badu chętnie przygarnę w uszy... Czasem z książką, choć ostatnio nawet nie...
Duszę karmię ciszą, jeśli jest okazja i to wystarczy.

A ciało fizyczne ostatnio przeniosłam dosłownie w [comfort zone] :)

comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek
comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek
comfort zone zestaw kosmetyki tranquility milka giemza blog notatka relaks odpoczynek

Nie jest to lokowanie produktu, nie jest post sponsorowany. 
Jest za to fajny kosmetyk... a nawet kilka.

Mam zestaw, w sumie miałam. Nie zawahałam się go użyć. Kilkakrotnie.
Dziś dokonał żywota, prawie.

Za każdym razem ten sam rytuał: kremowy żel do ciała, po kąpieli balsam i ten cudowny zapach olejku, którym mogłabym oblewać się co wieczór...
Mam słabość do włoskich marek kosmetycznych. Do Włoch także.
Nie będę Wam dziś analizować składów, rzeczy techniczne odłożę na bok.
Odpoczywam z moim Tranquillity i piszę dla Was litanię słówek. 

Skórę mam gładką, ukojoną, odżywioną... wypoczętą... otuloną i zaopiekowaną. 
Zapach obecny w każdym kosmetyku z linii uspokaja zmysły...

Jest dobrze. Tylko z tą ciszą dziś niezbyt wyszło... 
No cóż... ;)
Ale nadal jest dobrze.

Dobranoc Kochani :*


Wtorek, Sierpień 15, 2017, 20:36 | Brak komentarzy »
Miałam dziś dzień wesoły, zabawny, zaskakujący i melancholijny... Niezła mieszanka, co...?
Też tak sądzę...

Wieczory pachną mi już powoli jesienią... Dni są ciepłe, nawet bardzo, wieczory nadal również, chociaż już lepiej przyjmują długi rękaw, czy sweter...

Szykuję dla Was notatkę o kobiecości, ale z jej publikacją jeszcze pozwlekam... w zależności od nastroju mam różne jej wizje i czuję, że musi dojrzeć... to przecież mega ważny temat... 
Szykuję też fajne stylizacje z pięknymi, wyjątkowymi rzeczami :) Ale to też jeszcze chwilka, jeszcze momencik...

Niby dziś dzień wolny, a nie do końca... zawsze jest tyle spraw... 

Nie smęcę Wam już...
A załączam siebie dzisiejszą poniżej...
Graficznie ciuszki też, bo lubię te składanki... 

paski promod spodenki medicine baleriny parfois answear milka giemza blog notatka stylizacja ubrania zestaw
paski promod spodenki medicine baleriny parfois answear milka giemza blog notatka stylizacja ubrania zestaw

paski promod spodenki medicine baleriny parfois answear milka giemza blog notatka stylizacja ubrania zestawSweter: Promod
Spodenki: Medicine via Answear
Buty: Parfois via Answear

Spokojnej nocy :*


Niedziela, Sierpień 13, 2017, 20:44 | Brak komentarzy »
Lubię tą torebkę. Jest trochę słodka, trochę dziecinna... Przy tym dobrze wykonana, co dodaje jej klasy, mimo nadruku z kreskówką...
Miało dziś nie być notatki, ale nie mogę zaniedbać Was, którzy mnie tu odwiedzacie, skoro na fb i instagramie zdjęcia się pojawiły :*
Moja codzienność, wolna niedziela...
Minimalistycznie, z akcentem... świńskim ;)

swinski minimal stylizacja ubrania zestaw blog milka giemza notatka mango zara parfois answear
swinski minimal stylizacja ubrania zestaw blog milka giemza notatka mango zara parfois answear
swinski minimal stylizacja ubrania zestaw blog milka giemza notatka mango zara parfois answear

Spodnie, bluzka: Mango
Torebka: ZARA
Baleriny: Parfois via Answear

Spokojnego wieczoru Kochani :*


Niedziela, Sierpień 6, 2017, 17:57 | Brak komentarzy »
Jechaliśmy dziś z rodzinką... autem... w pewnym momencie autobus przed nami postanowił wybrać się na spacer... my za nim, przy dźwięku kawałka Faith No More...
Cudna chwila bez pośpiechu :)

Dziś całą sobą się tak czułam... i wyglądałam, bo postanowiłam  narzucić na siebie sukienkę- koszulę, wyglądającą niczym piżama, co nawet mój mąż zauważył. Bardzo wygodną i lekką ;) Taką... "leniwą"... :D
Do tego baleriny niczym kapcioszki i jedynie torebka ratowała całość wyglądem w miarę wyjściowym ;)
Chciałam Wam zrobić grafikę, ale sukienka już jest wyprzedana i nie mogę jej znaleźć w sieci, a szkoda... cóż... 
;)

easy like sunday morning stylizacja ubrania milka giemza blog notatka parfois mango
easy like sunday morning stylizacja ubrania milka giemza blog notatka parfois mango

easy like sunday morning stylizacja ubrania milka giemza blog notatka parfois mango
Sukienka, torebka: Mango
Baleriny: Parfois


Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem