Czwartek, Wrzesień 30, 2021, 06:13
Litry mocnej kawy i kilometry zdań...

Na spacer z "Czułą Przewodniczką" wybrała się około dwudziestoletnia ja, która to potrzebowała sobie przypomnieć, że skoro już jest dorosła, to ma pełne prawo ułożyć sobie wszystko w swojej głowie po swojemu, bo idzie przez świat już ewidentnie beż żadnego prowadzenia i żadnego backupu. Wielu części siebie może więc na swoją odpowiedzialność i wręcz z ogromnej potrzeby, zacząć słuchać, a przede wszystkim je w sobie scalać, a nie wypierać, bo podobno głupio prowadzić dialogi we własnej głowie.

Z "Nieposkromioną" spotkałam się ja obecna.

Zdecydowanie więc na kawę, a nie spacer.

Prolog mnie zamiótł.
Celnością.

Zasunął strzałem między oczy i zostawił sieczkę zamiast mózgu.
Niby krótka, niepozorna historia jakich wiele, ale z zupełnie innej perspektywy i z pięknym wnioskiem.

Po 30-tu stronach czytania miałam wrażenie, że minęło dosłownie pięć minut. Czułam treść całą sobą i przenikała mnie na wskroś kolejnymi zdaniami...
Jak to wszystko jest mi w pełni zrozumiałe i bliskie...
I choć nie mogę dosłownie utożsamiać się z autorką, bo doświadczenia mamy różne, to te mechanizmy... ten schemat świata... te bodźce, reakcje, odczucia...
Wszystko tak bardzo znam, czuję i rozumiem...

Chciałam chłonąć wszystko od razu, już, natychmiast. Jak dosłownie popijając zajebistą kawę podczas rozmowy z zajebistym człowiekiem. Podczas wymiany zdań, historii i wniosków, na poziomie galopu, z pełnym zrozumieniem po drugiej stronie, raz śmiejąc się w głos, raz płacząc, na chwilkę milknąc, żeby za moment znowu przegadywać się nawzajem, jednocześnie mówiąc praktycznie jednym głosem.

Po „Ukłuciach" potrzebowałam się jednak na chwilę zatrzymać.
Nie potrafiłam czytać dalej, dopóki ten rozdział we mnie nie wybrzmiał...

W taki sposób czytałam "Nieposkromioną" do końca.
Niby w dość lekki sposób przekazywane historie, zgrabnie podzielone partiami, ale głębokie na tyle, że czasem oddechu brak...

Zamieniłam intensywną kawę na długie listy pełne treści, które zostawiają więcej przestrzeni na trawienie w sercu. I które bez tej kawy na początku by nie przeszły... przy takiej intensywności, najpierw trzeba poczuć pewną bliskość...

Mniej więcej w 1/3 czytałam z ołówkiem w ręku...
Tam jest tyle celnych myśli do przekazania, choćby na wyrywki...
Chciałam mieć je pod ręką, żeby dalej puszczać w świat...
Po zaledwie kilku rozdziałach wymiękłam.
Potrzebowałam najpierw w pełni chłonąć.
Notatki i przekazywanie światu, później.
W rundzie drugiej lub kolejnej, bo czuję, że wrócę.

Glennon Doyle jest do bólu prawdziwa i do bólu szczera.
Głupio tak stwierdzić po jednej książce, nie znając autora osobiście...?
Może.

Ale ona widzi.
I ja widzę to, co ona widzi.

Przekazuje to spojrzenie spójnie do tego stopnia, że nie ma miejsca na znaki zapytania.
A przynajmniej nie w niej, bo jest wiele, które na bieżąco możesz kierować w swoją stronę.

Nie obchodzi mnie, czy wystarczająco dokładnie i bez pominięcia żadnego szczegółu opowiedziała o swoim życiu. Wyciągnęła w ten tekst wystarczająco wiele, żeby podać swojego życia esencję.
Przynajmniej tego etapu.

Jest bezkompromisowa, ale to nie jest brak kompromisu lecącej pełnym pędem kuli, ale brak kompromisu wynikający z pełnej świadomości siebie.
Ona po prostu JEST.
Stała się.
A tego właśnie się nie podważa.
I to jest PIĘKNE.

Tworzy swoją świadomą przestrzeń, w której jest miejsce na wszystko.
Na wszystkie emocje, przypadki, kolejne historie, warianty życia, na potyczki i powstawanie.
Na obserwowanie i działanie. Na pełne wsparcie mentalne i realne.
I na masę niedoskonałości, które tą przestrzeń najpiękniej dopełniają.

I drąży tematy niewygodne dla świata.
Żyje niewygodnie dla świata.
Mówi głośno, a czytając ten głos słyszysz.
Obiera ze wszystkich masek systemy kościelne i polityczne, a przede wszystkim wtłoczone nam wierzenia i schematy, podając na tacy mechanizm i idące za nim konsekwencje.
A to wszystko w pełni otwartości i nadziei na możliwości i przede wszystkim skuteczność zmiany, którą możemy wdrożyć na poziomie jednostki.
Niesamowicie przeciera nowe szlaki.

Po trzaśnięciu okładką z drugiej strony miałam wiele myśli... ale jedną dość wyraźną...
Jednak nie zwariowałam.

Albo przynajmniej ktoś miałby postawioną podobną diagnozę.

Dojrzewałam patrząc na świat, który nie był moim światem.
Często miałam wrażenie, że wszystko co mnie otacza, to jedno wielkie wariactwo...
Większość opinii stwierdzała jednak, że to ja mam nierówno pod kopułą.
Nauczyłam się z tym żyć, korzystać z wszelkich nierówności, nawet sobie ten nierówny sufit zrzuciłam w pewnym momencie, żeby luźniej na moje wariactwa było.
Zbudowałam sobie grzecznie własny świat, działający wg moich zasad i współdziałający z tym na zewnątrz. I lekko nie było, nawet teraz nie jest, ale warto zdecydowanie.

W każdym razie, długo żyjąc w swojej utopii i świadomości własnej, we własnej bańce, nagle spotkałam w tych stronach kogoś, kto widzi tak samo.
I na początku nie wiedziałam, czy przeważa we mnie szczęście, czy poziom szoku i niedowierzania.

Nie mówię oczywiście, że nie ma na tym świecie ludzi, którzy mnie nie rozumieją.
Są.
I wiedzą, że są w mojej bańce.
Jednak Glennon Doyle w Nieposkromionej, uderzyła mnie zdecydowanie poziomem i wielkością tego dziwnego połączenia.

Nie jest to jednak książka dla każdego.

A przynajmniej nie jest taką tam sobie rozrywką, opowiastką, czy poradniczkiem.
Tu jest dość grubo.
Ale jeśli szukasz... może nie do końca wiesz czego...
Jeśli borykasz się ze sobą, czy uważasz, że nie do końca wszystko wokół jest Twoje...
To sięgnij po nią.

Oczywiście może Cię przyciągnąć jakikolwiek inny powód, choćby pstrokata okładka, wszystko jest jak najbardziej słuszne. Tym bardziej, jeśli w ogóle Cię po prostu przyciąga.
Wtedy się nie zastanawiaj, tylko czytaj.
Wnioski wyciągniesz własne.

LuV U
milka

nieposkromiona glennon doyle milka giemza


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem