Wtorek, Czerwiec 8, 2021, 18:28

Tematy i ogólny zarys notatek na blog piętrzy się u mnie znacznie, każda jednak potrzebuje urodzić się w swoim czasie. Ciekawym jest to, że często ten czas bywa zaskakujący i dla mnie.
Tym razem zaskoczyło mnie wymęczenie akurat tematu bylejakości, w środku burzy o „modę na brzydotę"...
Po pierwsze dlatego, że nie miałam zamiaru odnosić się do owej burzy, po drugie dlatego, że we wstępnym zarysie nie wpadło mi nawet do głowy, że taka afera powstanie, a jakoś to razem usiadło, po trzecie dlatego, że miałam dziś wkopywać na ogrodzie plac zabaw dla dzieci i totalnie nie miałabym czasu kliknąć żadnego klawisza w komputerze...
Plac nie przyjechał, także tego.

To, czego zdążyłam się w życiu nauczyć, choć oczywiście testy sprawdzające pojawiają się równie niespodziewanie jak w szkole, w każdym razie to, czego zdążyłam się w życiu nauczyć, to fakt, że:
- każdy ma swój czas na dotarcie do różnych punktów zrozumienia siebie i życia...
- nie ma dobra i zła jako takiego. Podziały, to nadal podziały, a medal choć ma dwie strony, nadal jest jeden...
- im głośniej ktoś krzyczy „nie oceniaj", tym bardziej go gniecie...

Czy oceniałam...?
Tak.
Czy walczyłam dla dobra...?
Tak.
Czy chciałam za wszelką cenę być po dobrej stronie i pokazywać piękno świata we wszystkich odcieniach...?
Tak.
Czy przyniosło to mnie osobiście i innym, cokolwiek dobrego...?
Ni cholery.

Każdy ma prawo, święte wręcz prawo, przeżywać swoje życie po swojemu, zawalać i popełniać masę błędów po swojemu, zaliczać wszelkie fackupy po swojemu i nikomu nic do tego, bo każdy żyje przede wszystkim ze sobą.
Z powyższego wynika mniej więcej tyle, że nie mamy prawa nikogo prostować, ani wpierdalać mu się w życie, bez jego prośby o pomoc, czy choćby zdanie.

Wiele bolesnych lekcji zaliczyłam zanim to do mnie dotarło, i podejrzewam, że nie tylko ja.
I to chyba jeden z najtrudniejszych dla mnie tematów...
No bo pojawia się przecież mesjash wewnętrzny, że trzeba ratować człowieka i inne człowieki przed człowiekiem.

A gdyby pozwolić im wszystkim przeżyć to doświadczenie...?
I sobie pozwolić...?

W każdym razie dlaczego NIE ZGADZAM SIĘ NA BYLEJAKOŚĆ...?
I o co w ogóle chodzi z tą aferką...?

Pewna młoda Pani, wali w internetach wywód o estetyce życia, pięknie i tworzeniu najlepszej wersji siebie, z zaskoczeniem patrząc na panującą jej zdaniem „modzie na brzydotę".
W aferę wkręcam swoje zainteresowanie, po fali bombardującej tym tematem dosłownie wszędzie.
Nie odebrałam tego wpisu w kwestii złych intencji, choć może był ciut zawiany młodzieńczym nalotem niezrozumienia... Niemniej nie dotknął mnie boleśnie.

I teraz tak...

Czuję się ze sobą dobrze.
Czuję się dla siebie piękna.
Tak, chciałabym czuć się piękna w oczach innych, ale to nie moja broszka, więc nie wyznaczam tym względem swojego życia.

Czy jestem ideałem piękna...?
Nie.
Czy mam swoje wady fizyczne i nie tylko...?
Mam. Masę.
Czy akceptuję się mimo tego...?
Tak. W pełni.
Czy czuję się zaniedbana...?
Tak, czasami tak się czuję.
Czy mam z tym problem...?
Nie.
Czy mam chęć coś w sobie zmieniać...?
Tak, często.
Czy męczy mnie trwanie w bezruchu...?
Czasem tak, czasem nie.

Czy zrozumieliście z tego wszystkiego cokolwiek...?
Być może... :P

Zdarza mi się trwać w pewnej formie przez czas jakiś, z różnych powodów.
Dla konkretniejszego przykładu, mieszkając na budowie, siedziałam przez długi czas, prawie non stop w dresach, t-shircie i swetrze. I w skarpetkach, których zwykle poza zimą nie noszę.
Trwałam w tym stanie, bo codziennie coś w tym remoncie robiliśmy i wszystko, co mieliśmy na sobie, niszczyło się, najzwyczajniej w świecie, z prędkością światła.
Tak więc to trwanie było moim wyborem i nie powodowało we mnie obciążeń.
Ale przyszedł też moment, w którym położyliśmy podłogi, zrobiliśmy prawie w pełni łazienkę i zdecydowana większość ścian wyglądała względnie normalnie, nawet w wersji nie pomalowanej farbą. Było też ogólnie po prostu, zdecydowanie czyściej.
A ja, z nawyku, tkwiłam w tych dresach i całej remontowej oprawie.
Czy czułam się wtedy zaniedbana...?
Tak. Bardzo.
Dopóki była gruba budowa, było to dla mnie zupełnie logiczne do przejścia, ale kiedy wiele w domu ogarnęliśmy, a ja nadal byłam w tamtym miejscu sama ze sobą, to już było do bani.
I jak wiele czynników miało wpływ na moją decyzję o wpakowaniu się w dresy i w nich trwaniu, tak w pewnym momencie, wiele czynników się zmieniło i co za tym idzie, miałam nowe możliwości do podjęcia decyzji o zmianie.
Tak naprawdę, każdego dnia mogłam zdecydować, czy dziś klasyczny zestaw remontowy, czy jednak sukienka i obcas.
Aż przyszedł dzień, kiedy jak wpadłam w sukienkę i obcas, tak nie wyszłam z nich przez tydzień :P

Czasem, jak się nagina człowiek do pewnej skrajności, tak sobie musi to później skrajnie w drugą stronę odbić. I to jest w pełni normalne i w pełni w porządku.
A potem świat nam się normuje ;)

I tak właśnie w tym kontekście, pomyślałam ciut o wpisie naszej wspominanej już razy wiele, celebrytki.

Bo zmiana jest jak najbardziej potrzebna, nasza wewnętrzna. W czuciu, poczuciu, odbiorze siebie...
ale właśnie na etapie wszelkich zmian czasem takie skrajności wchodzą mocno...

Osobiście uważam, że pięknie wzrastamy, gdy zdecydowanie więcej czasu, uwagi i energii poświęcamy sobie samym.

Kiedy uczymy widzieć siebie w pełnej krasie zalet i wad...
Kiedy uczymy się patrzeć na siebie z czułością i wyrozumiałością...
Kiedy nabieramy dla siebie wszelkiej łagodności...
Kiedy dajemy sobie wszystko, co jest nam potrzebne...
Kiedy uczymy się odpoczywać, bo wiemy, jak odpoczynek jest dla nas ważny...
Kiedy uczymy się stawiać granice, w zrozumieniu, że są one dla nas wsparciem, a nie atakiem wobec otoczenia...
Kiedy przynajmniej próbujemy...

Niemniej te próby, są niczym innym, jak pewnym rodzajem pracy nad sobą...
Pracy, która polega na odkrywaniu siebie, poznawaniu siebie, zauważaniu siebie...
Często po wielokroć, często każdego dnia, często we własnym brudzie i smrodzie, żeby wreszcie odkryć swoją autentyczność i co za nią idzie, swoje prawdziwe piękno.

Bo tak, PRAWDA to PIĘKNO, AUTENTYCZNOŚĆ to PIĘKNO.

Nie wygląd zewnętrzny, nie cechy fizyczne...
Więc... wychodząc z takich, moich osobistych założeń... nie odczułam obraźliwie tamtego wpisu...

Wpadając więc w inny trop, zarzutów, które się w sieci pojawiały...

Czy padałam w przeszłości ofiarą odrzucenia przez rówieśników i nie tylko...?
Tak. Bardzo często.
Czy znęcano się nade mną psychicznie lub fizycznie z powodu mojego wyglądu...?
Tak. Bardzo często.
Czy byłam gruba...?
Nigdy.
Czy byłam ogólnie brzydka...?
Nie.
Czy byłam zaniedbana...?
Nie.
Nawet nie całe życie miałam aż tak krzywy zgryz jak obecnie...

Ciekawe...?

Odrzucano mnie bardzo często, bo:
- byłam za chuda...
- byłam „zbyt ładna"...
- byłam zadbana...
- miałam swoje zdanie...
- byłam inteligentna...
- dobrze się uczyłam...
- potrafiłam wiele rzeczy zrobić, bo ciekawość zawsze pozwalała mi drążyć wiele tematów...

Efektem tego było zgubienie siebie na wiele lat... schowanie wszystkich swoich wartości na wiele lat... ukrywanie swojej autentyczności... wypieranie swoich potrzeb i emocji...

Odrzucenie było i jest, niezależnie od cech zewnętrznych i wewnętrznych odrzucanego...
Odrzucenie było i jest, bo ktoś, w wyniku swoich doświadczeń i swoich cech, decyduje, żeby odrzucić...

I tak patrzyłam na tą aferkę właśnie...
I widziałam jak wielu „świadomych i wzniosłych" decydowało się odrzucić, bo padła wypowiedź ich zdaniem krzywdząca...
I wielu krzyczało „nie oceniaj", a nie patrzyło na siebie...

Praca nad swoim pięknem nie oznacza tylko piękna zewnętrznego...
Bo w sumie czymże ono jest, kiedy w środku coś gnije...

Wszystko co w środku, widać na zewnątrz...
Wszystko co widzisz w innych, jest w Tobie...
Każda rada, której udzielasz komuś, jest tak naprawdę tylko dla Ciebie...

Ja pracuję nad swoim pięknem, swoimi decyzjami, codziennymi.
Dokonując wyborów wielu.
Poszerzając pole widzenia i korygując swoje spojrzenie wg nowych danych...
Zmieniając siebie, wedle swoich potrzeb...
W akceptacji swoich słabości, stagnacji, wad...
Z moją brzydotą, bo jet również moim pięknem.

NIE ZGADZAM SIĘ NA BYLEJAKOŚĆ, bo wiem, że jakość każdego mojego wyboru i mojej decyzji jest ogromnie ważna dla mnie.
JESTEM SOBĄ, WIĘC JESTEM JAKAŚ. BYLEJAKOŚĆ WIĘC, NIE JEST DLA MNIE.

Jest dla mnie ważne co jem, gdzie i jak mieszkam, w czym chodzę, co mówię... każdy mój element i ruch jest dla mnie ważny...

I nie dlatego, że się pilnuję, czy buduję swoje fałszywe piękno.
Jest dokładnie odwrotnie...
To wszystko jest dla mnie ważne, bo wreszcie podchodzę do siebie z miłością i dbałością, to wszystko wynika z tego, że się o siebie troszczę... i dlatego mogę wzrastać sobie w sobie szczerze i PIĘKNIE.

I skrobię to wszystko przy okazji pewnej świeżej aferki, opisując Wam co u mnie i we mnie, bo jeśli macie chęć coś z tego wziąć, to bardzo proszę, ale pouczanie kogokolwiek, to rola nie moja.

Ja mogę Was wspierać, jeśli będziecie chcieli, dzieląc się tu i ówdzie kawałkiem siebie.

LuV U.

 


Karolina napisał(a):
Wtorek, Czerwiec 8, 2021, 21:00
Miłość do samego siebie, wydawać by się mogło, powinna być najprostsza. Kochając siebie, możemy pokochać innych. Jednak, nie wiem czemu, umiemy dawać miłość, nie biorąc jej do siebie. Dzisiaj przeczytałam „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” i od tego dobrze wyjść. Wtedy żadna inność nam nie straszna, z miłością otwieramy się na człowieka. Na brzydkiego, ładnego, mądrego, głupiego, prostego, krzywego. Po prostu z czułością podchodzimy do nas samych i wszechświata.
Karolina napisał(a):
Wtorek, Czerwiec 8, 2021, 21:00
Miłość do samego siebie, wydawać by się mogło, powinna być najprostsza. Kochając siebie, możemy pokochać innych. Jednak, nie wiem czemu, umiemy dawać miłość, nie biorąc jej do siebie. Dzisiaj przeczytałam „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” i od tego dobrze wyjść. Wtedy żadna inność nam nie straszna, z miłością otwieramy się na człowieka. Na brzydkiego, ładnego, mądrego, głupiego, prostego, krzywego. Po prostu z czułością podchodzimy do nas samych i wszechświata.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem