Piątek, Listopad 20, 2020, 08:03
Jakiś czas temu, pod moimi drzwiami zawitała paczuszka z ofertą wchodzącej właśnie na rynek marki Boucle cosmetics.
Przyznam, że czekałam tupiąc nóżkami, aż będę mogła zobaczyć fizyczny efekt marzenia, o którym co nieco słyszałam już wcześniej.

Lubię poznawać marki od korzeni, od początku, od idei.
Lubię poznawać założycieli i słuchać ich marzeń, a potem patrzeć na proces realizacji.

Trzymanie w ręku kolejnego "dziecka" pod opieką i możliwość zabawy z nim, zawsze wprawia mnie w dobry nastrój.
Teraz więc słów kilka na temat tych cukierków.

Marka wyznaczyła sobie na cel kobietę nowoczesną, zdecydowaną, świadomą i żyjącą szybko.
Co za tym idzie produkt ma być konkretny, łatwy w użyciu i trwały. Przynajmniej tak idzie za powyższym celem moja logika. 
W ofercie znajdziecie kredki do oczu, eyeliner i maskarę.
Przynajmniej na razie.

W sumie oko i podkreślenie wyrazistości spojrzenia jest jednym z najważniejszych elementów makijazu większości kobiet, więc start jak najbardziej trafiony.

Set podstawowy, czyli kredka czarna, czarny eyeliner i maskara obecne, a do tego dziewięć kredek w kolorze, w dwóch liniach.

Kredki klasyczne:
boucle cosmetics kredki milka giemza blog
boucle cosmetics kredki milka giemza blog
Kredki holograficzne:
boucle cosmetics kredki milka giemza blog
boucle cosmetics kredki milka giemza blog
Eyeliner i maskara:
boucle cosmetics kredki milka giemza blog
 
boucle cosmetics kredki milka giemza blog
A tak wyglądają w zestawieniu:
boucle cosmetics kredki milka giemza blog

Kredki według obietnicy mają być miękkie i trwałe, eyeliner szybkoschnący, wodoodporny i intensywny, a maskara ma się nie rozmazywać, nie kruszyć i zapewniać dużą objętość za pierwszym pociągnięciem.

Przyznam, że nie miałam okazji przetestować ich na dużej ilości osób, ale jakby... hmm... sytuacja nie sprzyja...

Pierwsze wrażenie...
Po otwarciu paczki powitały mnie piękne, czarne opakowania z dodatkami w kolorze wyrazistej magenty, utrzymane konsekwentnie w całości wizerunku marki.
Każda kredka ma swoje osobne pudełeczko, a linia holograficzna dodatkowe oznaczenie w postaci dopiętych wstążeczek.
Wszystko wyraźnie opisane.

Kredki same w sobie wyglądają solidnie i elegancko.
Czerń, brąz i zieleń są idealnym, dobrze kryjącym matem. Szarość i niebieski z linii klasycznej lekko się mienią.
Kolory kredek holograficznych trzeba zobaczyć na żywo, bo zdjęcie nie oddaje ich uroku. Mienią się bardzo ciekawie, przechodząc w drugi ton.
Glow star, glossy green i magic black kupiły mnie całą sobą. Zwłaszcza ta pierwsza.

A teraz, co chyba najważniejsze, malują się jak masełko.
Obietnicę konsystencji potwierdzam.
Kolor pięknie zostaje na skórze, żadnego szarpania naskórka, czy problemów z rozprowadzeniem. I w drugą stronę też pięknie, bo warstwa jest jednolita i cienka, bez grudek itp.
Konsystencja wyważona super.
Nie zastygają w suchą warstwę, nie zostawiają filmu, ładnie pracują na skórze.
Dobrze się też rozcierają, więc będą fają podstawą makijażu, również smoky, a kredi holograficzne świetnie grają ze wszelkimi błyszczącymi cieniami jako baza.
I w składzie na dzień dobry mamy olejek rycynowy ;)

Eyeliner przy nakładaniu pracuje dobrze, zastyga w matowym wykończeniu.
Aplikator jest w formie wąskiej, elastcznej gąbeczki.
Ogólnie bardzo ok.
Jak dla mnie, na codzień super, do pracy trochę mi mało, ale w kwestii eyelinerów mam dość mocne preferencje osobiste i wymagania.
W kwestii trwałości, to zdecydowanie daje radę.
Dodatkowe testy ekstremalne przeprowadziła z nim moja córka.
Był wszędzie. Domyć nie było łatwo ;)

Maskara ma ciekawą, silikonową szczoteczkę.
Z jednej strony ma krótkie wypustki, z drugiej dłuższe, ułożone w łagodnym, obłym kształcie.
Dzięki temu możecie wyłapać i pokryć maskarą nawet najdrobniejsze rzęski, co ma też ogromne znaczenie przy rzęsach dolnej powieki, a przede wszystkim zapewnia pokrycie rzęsy dokładnie od samej nasady i widocznie ją wydłuża. 
Dłuższe wypustki dokładnie rozdzielą rzęsy i rozprowadzą maskarę po same końce, budując długość z drugiej strony, a ich łagodny profil dodatkowo je podkręci.
Polecam więc jedno pociągnięcie jedną i jedno pociągnięcie drugą stroną szczotki. Albo więcej, bo efekt przyjemnie się nią buduje.
W noszeniu pracuje ładnie i rzeczywiście się nie kruszy. Zdarzyło mi się w niej popłakać, więc też mogę stwierdzić, że spokojnie wytrzymuje.

Ogólnie cała marka jest dla mnie na ogromny plus.
Czekam teraz na jakieś jadowite kolory na wiosnę/lato, żeby poprawić sobie listopadowo pandemiczny nastrój.

Tyle koloru na dziś.
Ściskam Was mocno,

milka



Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem