środa, Styczeń 22, 2020, 19:02

22.01.2005 r. rozpoczęła swoje pierwsze, oficjalne, profesjonalne podejście do zawodu wizażysty.
Mało kto wiedział, że wizaż, choć obecny w jej życiu już wcześniej, nie był jej pierwszym wyborem zawodowym. Oprócz malowania w różnej formie i malowania twarzy, jej pasją było projektowanie i szycie, co potrafiła i co zdarzało jej się popełniać.
Jej ofiarami padały rzeczy w szafie obecne i materiały znalezione w domu, które po drobnej obróbce nabierały nowego wyrazu lub stawały się np. torbą. Tak, torebki lubiła od zawsze. A skoro nie mogła kupić tego co chciała, to uszyła.
Wiecznie też przestawiała w domu meble i również przerabiała je na różne sposoby, nie wspominając już o malowaniu ścian, co było wiecznym utrapieniem jej otoczenia.
Kolor zawsze zajmował w jej życiu dużo miejsca, forma i kształt również.
I nigdy się ich nie bała.
W szkole, na którą się zdecydowała, nie utworzono grupy projektowania ubioru, padło więc na wizaż, bo aranżacja i stylizacja wnętrz były tym trzecim.
Zawsze jednak każda z tych dziedzin miała dla niej prawie równe znaczenie.
Był jeszcze jeden element mocno w niej grający, ale skutecznie wypierany przez niezrozumienie otoczenia. Został, ale dojrzewał sobie cichutko, na uboczu, żeby walnąć znienacka w mało oczekiwanym momencie.

Pierwsze zajęcia z wizażu i stylizacji wreszcie porwały ją w świat inny niż dotychczasowa forma nauki i niż analityczne, sztywne podejście.

Kolory, fasony, historia mody i ubioru... Raj, którego nie dało się już z niej wyciągnąć.
I podejście, które bardzo polubiła, a które do tej pory stosuje w swojej pracy - widzenie całości. Nawet podzielonej na poszczególne elementy, ale całości kontekstu, który jest kluczem, do tworzenia spójnego wizerunku.

Pierwsze kursy nie były jedynymi. Były kolejne i kolejne, kolejne szkoły, kolejna tematyka, kolejne style, kolejne elementy. Ten świat był dla niej cudownie wciągający.
Ale to właśnie już po pierwszych kursach rozpoczęła pracę z agencją wizażystów i na własną rękę.

Dużo miotało nią wątpliwości i wiele miała znaków zapytania.

Wtedy makijaż był zarezerwowany dla gwiazdek i Panien Młodych, a często wykonywały go, z niewielką wiedzą, kosmetyczki. O pełnej stylizacji ubioru dostępnej dla każdej kobiety, również mało kto słyszał.

Idąc z tymi wątpliwościami i charakterystycznym dla siebie uporem maniaka, potykając się i wstając, drążyła swoją zawodową ścieżkę. Pracowała i współpracowała z wieloma salonami, markami kosmetycznymi i perfumeriami, jako wizażysta, jako animator, w końcu całe lata jako szkoleniowiec.

Malowała do wielu sesji zdjęciowych, pokazów mody i różnych eventów. Przerobiła pracę w teatrach i na planach. Tak, również z celebrytami.

Poznała mnóstwo ludzi, poznała wiele produktów, wielu firm od podszewki, poznała wiele zasad wielu działań i wiele schematów. I dużo słuchała, a potem składała te elementy w całość.

Oprócz uporu, ma w sobie dość duże zdolności obserwacji i szybkość analizy.
Pomimo wydźwięku poprzedniego zdania, jest za skromna, ale cały czas uczy się mówić o sobie.

W trakcie zdobywania całego doświadczenia, nabrała ogromnego dystansu do marketingu i jego zagrywek. Magię lubi więc tą życiową, a nie na potrzeby sprzedaży.
Sprzedawać wręcz nie lubi, przez co ma problem z reklamą własną, ale na brak klientów zdecydowanie nie narzeka.
Lubi za to mówić prawdę, choć prawdy czasem słucha się ciężko.

Wybrała niszę pracy z klientem indywidualnym, bo każdy jest gwiazdą swojego życia.

Dopadło ją poczucie misji wspierania kobiet, w ciężkich czasach wypierania indywidualizmu.
Bo przy poziomie indywidualizmu własnego, szczególnie rozumiała te potrzeby.
Od kiedy poznała wszech panujące zawodowe zasady i spojrzała szerzej, zrozumiała, że ograniczenia nikomu nie służą, a zasady trzeba stosować uważnie i układać je do jednostki. Inaczej zamykamy się w klatce, a przecież chodzi o wolność.

Powielanie schematów zostawia, tym, którzy to lubią albo którym to wystarcza.
Sama woli kreatywność na poziomach różnych i najlepiej wielu oraz wszelkiego rodzaju wyzwania.

Lubi tworzyć i pomagać tworzyć, bo świat mamy na wyciągnięcie ręki i fajnie go budować tak, żeby przynosił nam radość i żeby było nam w nim wygodnie.
Docenia siłę jednostki i stara się wznosić jej wartość.
Lubi wspierać rzeczy ważne i lubi to, że wagę rzeczom nadajemy sami.

Milka nie jest wydumanym pseudonimem, a skrótem jej imienia – Kamila. Przykleiło się do niej dość dawno i z racji wygody, przeszło w wersję oficjalną.

Również Giemza jest nazwiskiem, w dodatku prawdziwym i od urodzenia jej przypisanym.
Prawda jest dla niej ważna, w życiu i w pracy. Bo to dobry fundament budowania wszystkiego.

Tak właśnie powstała.

I tak prowadzi ją drążenie ścieżki wyrażania siebie w zgodzie z całą swoją istotą.
Ustalanie własnych zasad w zgodzie ze swoim życiem i swoimi przekonaniami.
Wyrażanie zewnętrzne swojego wnętrza, opowiadanie swojej prawdy całą swoją osobą.

Taki sobie właśnie obrała cel.

Pomóc innym odnaleźć swoją wolność i wyrażać swoje szczęście.
Pomóc kreować na własnych zasadach.

I lubi pisać, choć powiedziano jej, że nie umie.
Ale mimo tego popęd do składania słów nie ustaje i nie dał się zagłuszyć, więc pisać będzie.


milka giemza urodziny narodziny


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem