Wtorek, Styczeń 21, 2020, 18:35
Stylizacją rzęs zajmowałam się przeszło 12 lat.
Miałam okazję poznać ten zabieg, kiedy ledwo pokazał się na polskim rynku. Udało mi się nawet poznać go od podszewki, dzięki ludziom, którzy ściągnęli mnie z ogromnym zaufaniem do współpracy.

Od tamtego czasu wiele godzin poświęciłam na naukę własną i na przekazywanie tej wiedzy. Wyszkoliłam wiele stylistek rzęs w całej Polsce. Sama nieustannie przyjmowałam klientki i wiele z nich towarzyszyło mi przez całą moją rzęsową drogę.

Lubiłam ten zabieg.
Choć nie powiem, że moje początki były łatwe. Nauczyłam się dzięki temu mocno żmudnemu zajęciu cierpliwości, pokory i dokładności, trenowałam  perfekcję.
Lubiłam czas spędzony z klientkami na długich rozmowach, bo zabieg ten do krótkich nie należy, a ja nie lubiłam się spieszyć.
I myślę, że byłam w tym dobra, patrząc na ilość klientek, ich ocenę mojej pracy i lojalność.

Prawie półtora roku temu postanowiłam ze stylizacją rzęs się pożegnać.

Nie była to łatwa decyzja.
Tym bardziej, że mimo powolnego dojrzewania w środku, dość nagła, ze względu na mnóstwo dodatkowych czynników zewnętrznych.
Technicznie również było trudno, bo pożegnanie wszystkich klientek, przepisanie i choć chwila rozmowy, pochłonęły mnóstwo czasu i emocji. Różnych zresztą.
Kiedy zostawiasz za sobą tak dużą i ważną część swojego życia, wątpliwości jest mnóstwo.
U mnie również było.
Wewnętrzne poczucie spokoju wygrało, ale za uszami szumiały znaki zapytania.

Trochę ponad pół roku od powyższego postanowienia, na chwilę do rzęs musiałam powrócić.

I myślę, że odgrzanie tego kotleta było mi bardzo potrzebne.
Złapanie pęset po kilku miesiącach nie było trudne. Czułam, jakbym miała je w ręku dzień wcześniej.
Spotkania i pogaduszki były tym fajnym sednem wszystkiego, a rzęsy się działy.
Miałam okazję zmierzyć się ze swoją decyzją jeszcze raz.
Poczuć, czy warto było porzucać ten zawód, czy może czas wrócić bez marudzenia.

Warto było.

Stylizacja rzęs to przepiękny dział mojego życia, pełen niesamowitych wspomnień, pełen niesamowitych ludzi i znajomości, wbrew pozorom pełen niesamowitych historii i emocji.
Nauczyłam się bardzo wiele, bo poznałam w tym czasie wiele osób, a nic nie nauczy więcej niż historia drugiego człowieka.
Nauczyłam się również wiele o sobie i swoich granicach, także o granicach swojego ciała.

Warto było bardzo.

I warto było bardzo ten rozdział zamknąć.
Ogromnie wdzięczna, stylizację rzęs odłożyłam na stałe, zamykając etui z pęsetami ostatnim kliknięciem.

Po co to piszę?

Nie dla spowiedzi.
Nie dla jakiegokolwiek usprawiedliwiania się.

Piszę, żeby podzielić się elementem mojej historii, bo może właśnie jesteś na takim rozdrożu, może masz wątpliwości, może nie jesteś pewna...
Sprawdź swoją decyzję jeśli możesz, żeby się upewnić i żeby nie mieć do siebie pretensji później. Jeśli nie możesz sprawdzić, to nie myśl za dużo.
Decyzje podejmuj z odwagą i podniesioną głową.
I z otwartością na zmiany. Bo nigdy nie wiesz, co wydarzy się za moment.
Mimo wątpliwości, zaufaj sobie i idź tam, gdzie Cię serce prowadzi.

To, że gdzieś pasujesz, nie zawsze oznacza, że jest to Twoje miejsce,
nawet jeśli jesteś w czymś dobra.

jesli nie pasujesz to trudno

 


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem