Poniedziałek, Styczeń 13, 2020, 16:42
Ten projekt powstał, jak wiele naszych z Joanną wspólnych projektów, z luźnej rozmowy, dotyczącej obserwacji kobiet. A, że mamy ich wokół wiele, to czasem obraz wyraźnie się wyłania.
Kobiety tak wbiły się w spodnie, że sukienka zaczęła być z czasem rezerwowana jedynie na specjalne okazje. Chciałyśmy więc pokazać, że sukienka jest bardzo uniwersalna i każda kobieta może znaleźć coś idealnego dla siebie. Ale chciałyśmy też, żeby element niosący projekt był mocno spójny. Padło więc na wspólny kolor, czerwień. Czerwonych sukienek widać na ulicach mało, a nawet na okazje nie są zbyt oczywistym wyborem.

Czerwień to mocny kolor, zdecydowany i przede wszystkim bardzo widoczny.
Do tego to zgubne przekonanie, że w czerwieni może pięknie wyglądać jedynie wysoka blondynka.

Czerwona sukienka była więc tematem idealnym.

Modelek postanowiłyśmy poszukać wśród normalnych, żyjących wokół nas kobiet.
Padło hasło, przybyły zgłoszenia, potem kilka kubków kawy, oglądania zdjęć i czytania wielu historii i wybrałyśmy kobiet 12. Żeby mogła powstać jedna sesja na każdy miesiąc roku.
Choć wybór był ciężki. Każda z kobiet miała w sobie coś wyjątkowego. A to było główne kryterium, to „coś" co nas urzeknie.

Wydawało by się to wszystko początkiem dobrej, luźnej zabawy.
I jak dobra była, tak z luzem już nie do końca się udało.
W międzyczasie codziennych obowiązków zawodowych, terminy sesji często nam uciekały, nie trzymając się wybranych miesięcy.
Praca z ludźmi, zaplanowana na tak długi czas, to też wyzwania względem relacji i różnych zdarzeń losowych. Po obu stronach w sumie.
Zdarzyło się zrezygnowanie modelki z projektu, zdarzyło się, że i my musiałyśmy z modelki zrezygnować. Otworzyłyśmy więc naszą listę rezerwową.

Każda sesja, każde spotkanie, każde miejsce, były wyjątkowe.
Za każdym razem tworzyłyśmy z Joanną obrazek, który powstawał w naszych głowach, dopełniany kolejnymi elementami.
Raz zaczynało się od sukienki, raz od miejsca, raz od ogólnej koncepcji.
Lubię pracować z Joanną, bo widzimy podobnie i potrafimy nasz obrazek spójnie i łagodnie uzupełniać. To ten niesamowita nić, dzięki której szyjemy wspólnie na miarę.

Makijaże do projektu były spokojne i raczej schodziły na drugi plan. Poza Sylwią i naszym Halloweenowym psikusem dla niej, w postaci makijażu kociego.
Często pojawiały się czerwone usta, choć nie zawsze znalazły swoje miejsce w całości.

Wyzwaniem były za to sukienki. 12 różnych, bo chciałam zachować jak największą różnorodność.
I chciałam szukać modeli na co dzień, do tego łatwo dostępnych.
Choć jedna pojawiła się w dwóch sesjach. Ciekawe, czy zgadniecie która?

Pojawiły się sukienki dopasowane i luźne, mini, midi i maxi. Były w formie bardziej klasycznej, ale też koszule, kamizelki, czy bluza.
Oprócz różnych fasonów pojawiły się również paski i kratka, bo przecież czerwień nie zawsze musi być samotna i gładka.
Fajne pole na kreatywność, bo po zaakceptowania przez Joannę pomysłu na stylizację, mogłam działaś zupełnie po swojemu. Dziewczyny nie miały pojęcia co je czeka do samego dnia sesji.
Większość z nich dopiero w dniu sesji poznałam osobiście.
Wszystkie stylizacje i w ogóle cały obrazek, malowałyśmy w głowach tylko na podstawie zdjęć i krótkich rozmów. Tym fajniej było usłyszeć, że dziewczyny świetnie się czują, w tym co wybrałam.
A najzabawniej było, kiedy modelka wracała z odkupioną sukienką do domu.

Ten projekt był dla mnie takim sprawdzianem zawodowym.
Bo nie tylko projekty w pełni artystyczne weryfikują nasze umiejętności.
Czasem najtrudniej zrobić to, co wydaje się najprostsze.

Upewniłam się, że widzę, co potrzebuję widzieć.
Upewniłam, że potrafię złożyć ze sobą w dobry efekt, choćby strzępki informacji.

I podsumowanie całości, złożenie ze sobą tych 12tu sesji, spojrzenie na 12 kobiet w 12 czerwonych sukienkach, dopiero pokazuje wyjątkowość tego projektu.

Zakończony prawie, bo za jakiś czas pojawi się jeszcze sukienka 13ta.
Sesja, która dołączyła do projektu z licytacji charytatywnej.

A teraz czas otworzyć kolejne drzwi na kolejne wyzwania.


Fotografie: Joanna Pawlikowska  

milka giemza stylizacja makijaz joanna pawlikowska fotografia

 


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem