Czwartek, Styczeń 9, 2020, 19:21
Zawsze czułam, że nie lubię podążać za tłumem.

Zupełnie na początku śledzenia wchodzących i narastających trendów myślałam, że po prostu nie nadążam, później obserwowałam wszystko, co dzieje się w branży na bieżąco, ale wielu rzeczy nie rozumiałam. Potem dotarło do mnie, że wiele trendów jest nie dla mnie i zachwiałam się w swoich zawodowych wartościach, motana pytaniem, czy rzeczywiście powinnam wykonywać moje zawody...?

Próbując znaleźć odpowiedź, długo na to wszystko patrzyłam.
Na wszystkie trendy, na kobiety, na potrzeby, na rynek, na reakcje, na powiązania, na reklamy, na pełny marketing, na strategie i na masę innych rzeczy.

Trwało to naprawdę bardzo długo.
Na jedne pytania odpowiedzi napływały, na inne pytania, napływały kolejne pytania...
To było dość męczące...

Taka głupiego robota zrozumieć pewien system, potem go sobie wytłumaczyć.
Wiadomo, że marketing napędza sprzedaż. Ma za zadanie uświadomić nam potrzeby, a może raczej stworzyć potrzeby, których nie mamy. Potem ma za zadanie podtrzymać nasze potrzeby, promując rzeczy w taki sposób, żeby czegoś nieustannie brakowało.

Ale ta machina wkręcała świat i ludzi zawsze jakoś bardziej.
I to ciężko mi było załapać.
Ciężko było załapać, że marketing przestał być tylko marketingiem. On stał się logiczną częścią życia.
Reakcje ludzi na wszelkie procesy marketingowe są tak automatyczne, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z siły naszej reakcji.
Przestaliśmy się zastanawiać. Po prostu działamy.
Kupujemy, wyrzucamy, wymieniamy, segregujemy... z marketingu, nie z potrzeby...
Marketing wyszedł zdecydowanie poza dział sprzedaży, jest obecny w każdym działaniu, nawet społecznym.
Modnie jest teraz być modnym, modnie kupić modne rzeczy, modnie wykonywać modne zawody, modnie szybko się przebranżawiać w razie potrzeby, modnie być profesjonalistą w swoich dziedzinach, modnie jest mówić ładnymi słowami, modnie jest pokazywać się w modnych miejscach, modnie jest przekazywać swoją wiedzę....
Modnie jest znać dużo zasad i stosować dużo zasad, modnie jest znać coraz modniejsze zasady i wprowadzać je na bieżąco w życie. Modnie jest znać wiele modnych, nowych określeń, wynalezionych już dawno rzeczy i modnie jest również, na bieżąco te rzeczy w życie wprowadzać.
Modnie jest prowadzić lajwy, modnie mieć lajki, modnie być na fb, modnie mieć modne zdjęcia pod nowymi, modnymi filtrami.
Wszystko jest modnie.
Wszystko jest trendy, bo przecież modnie jest również zapożyczać fajne słowa z innych języków.

Oburzasz się?
W porządku. Oburzaj.
Tylko pomyśl!
Pomyśl kiedy zrobiłeś coś szczerze z potrzeby serca, nieuświadomionej wszędzie wciskającym się marketingiem?
Kiedy ostatni raz wpadłeś na jakiś pomysł siedząc spokojnie w ciszy, a nie przeglądając aktualności social media?
Kiedy wprowadziłeś innowacje w swojej pracy, swoim zawodzie, nie pokierowany kolejnymi kursami jak to zrobić lub kiedy chociaż z własnej potrzeby poszukałeś takich kursów, a nie zapisałeś się widząc reklamę on-line...?
Jasność i szybki przepływ informacji, powiesz?
Ok.
Masz pewność ile z tych informacji jest prawdziwych w pełni?
Ile przedstawia rzetelnie sprawy?
A ile jest koloryzowanych, do czego tak przywykliśmy?
Bo przywykliśmy.

Do koloryzowania, oszukiwania siebie i innych, do naciągania i naginania faktów na nasze potrzeby.
I do wielu innych rzeczy i działań przywykliśmy.
Dawno temu daliśmy sobie na to pozwolenie, zawierzając w pięknie przedstawione, innowacyjne procesy profesjonalnego podania, czyli reklamę i marketing.
A te bokiem, cichaczem, jakoś tak wymknęły się spod kontroli...

Słowa, które są ważne, zostały sprowadzone do rangi chwytliwych lub mniej, sloganów.
Ich właściwe znaczenie zanika, a przekaz staje się płytki.
I jak później przekazać realny sens naprawdę wartościowej wypowiedzi...?
Jak wyłapać tych prawdziwych ludzi w całym worze przekazywanych informacji...?
Całe szczęście są sposoby, są widoczne różnice.
Kwestia uważności.

Kiedyś mówiłam, że jedyny „trend", który mnie przekonuje, to autentyczność.

I, że poza trend zdecydowanie wykroczy, bo jest czymś niezaprzeczalnie, znacznie ważniejszym.
Cieszyłam się wtedy, że moda na nią, daje jej szansę na zapoczątkowanie znaczącego rozwoju, bo dotarła wreszcie, chociażby jako trend, do tych hermetycznych, marketingowych struktur.

Jestem zdania, że skrajności da się pogodzić i mogą obok siebie cudownie funkcjonować.
Przy autentyczności... no cóż. Ona jednak zdecydowanie nie ma konkurencji...
Albo jest ona albo cała reszta.
Autentyczność to droga, którą możesz wybrać, którą możesz podążać.
Lub nie.

Ja uważam, że już czas.
Czas podążyć za swoją autentycznością, ze swoją autentycznością, obudzoną poprzez autentyczność innych. Prosto z serca i głębokiego poczucia, nie z żadnej mody, nie z żadnego trendu, nie dla żadnego interesu i nie na chwilę, a na cały czas.

Tak.
Trendów nie lubię.
Nie są dla mnie.

A tak pisałam, powoli, o autentyczności, prawie cztery lata temu...
AUTENTYCZNIE ZAWSZE


Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem