BLOG

Wtorek, Styczeń 2, 2018, 00:10
...i kropka, aż by się chciało rzec.

Ten rok zleciał mi wyjątkowo szybko, w pędzie ogromnym, jakby czas gnał szybciej przynajmniej ze dwa razy...
Ale życie toczące się w międzyczasie obowiązków swoje lekcje przyniosło.

Zostając w tematach zawodowych, tym razem nie mam genialnie fatalnych trendów w rękawie, które chciałabym Wam pokazać... 
To co spełniłam z roku poprzedniego, to poczyniłam swoją wersję makijażu sylwestrowego z Pytania na Śniadanie 2016 i zaspamowałam nią swój facebook i instagram, więc tu Wam jej oszczędzę ;)
A to, co w tym roku zaobserwowałam w tematach makijażowych wcale nie było dla mnie zabawne...
Wizażystów i makijażystów jest coraz więcej... ta zawodowa rodzina rośnie w siłę, zarówno w istotki po szkołach i kursach, jak i genialne samouki...
Nie uważam, żeby był w tym zawodzie wyznacznikiem dyplom, czy jakikolwiek inny papier... osobiście, rozmawiając z drugim wizażystą, patrząc na jego prace, potrzebuję widzieć pasję... 
Są ludzie, którzy potrzebują się nauczyć i są w stanie wyszkolić się świetnie, co przekłada się na świetną pracę. Ja potrzebuję czucia, intuicji, widzenia "od razu" i znajomości zasad dopiero do tego, bo wtedy wiadomo jak je ciekawie złamać.
Dwie grupy, obie fajne, obie skuteczne, ale...
Nie napiszę, że to ALE nie ma większego znczenia, bo dla mnie ma...
Dla mnie osobiście, bo lubię osobowości... lubię inności, a do inności zawsze potrzebny jest indywidualizm, bo to w sumie jedno i to samo, tylko zamiennie stosowane i objawiane... wszystko w zależności...
Lubię wizażystów, makijażystów szalonych, których dosłownie widać w ich pracach. Uwielbiam ten moment, kiedy spojrzysz na czyjś makijaż i wiesz spod czyjej jest ręki ;) I szukam tego! Żeby powiedzieć WOW! Znowu jest coś zajebistego! I co...?
Jest ich szereg :) coraz większy :)
Cieszy mnie to bardzo :)
Ale ten szereg dopiero staje w swojej sile i dumie z inności, poza kilkoma nazwiskami z tabloidów, które wiele lat walczyły (nie siłą oczywiście, ani pychą) o uznanie... bo nadszedł proszę Państwa czas siły trendów, oceny i walki o lajki... 

Instagram, facebook i w ogóle wszelkie kanały społecznościowe zalane są wręcz makijażystami i trendami właśnie...
Powstające grupy zrzeszają makijażystów, którzy prześcigają się w publikowaniu postów z prośbą o ocenę makijażu, prośbą o polecenie kosmetyków, z prośbą o ratunek "co mam kupić, bo nie wiem"... masa makijażystów nie myślących samodzielnie a zdających się na opinię ogółu... i potem powielających te opinie "że dobre" albo "że nie"... 
Nie ma tam miejsca na indywidualizm... i nawet chyba chęci...

Do jednego worka oczywiście nie wrzucam i temat jest tak na prawdę do rozwinięcia na dłużej w innym wpisie, ale generalnie jest to wszystko po prostu smutne...
Tak... miniony rok makijażowo mnie zasmucił...
Już wolałam konturowanie nosa z pomocą widelca...
Mam za to listę kosmetyków must have w każdym kufrze, listę kosmetyków pt. "wielkie gówno" i szał na matowe pomadki na co dzień albo w ogóle stosowane pod oczy jako trwały korektor... (tak... seriously...)
Aha... i liczbę lików pod zdjęciem...
A jak wnikniecie w wiedzę, to niestety nie często idzie za bohaterką danego kanału...

Kiedyś chciałam wziąć udział w dyskusji odnośnie korektora jako bazy na powiekę, która rozwinęła się pod pewnym filmikiem na yt...
Makijażysta na filmie poradził nałożenie na powiekę ruchomą odrobiny korektora w celu stworzenia bazy i wyrównania kolorytu powieki. Został w komentarzach zjedzony o nieprofesjonalizm i odesłany do szkoły, ponieważ na powiekę nakłada się bazę a nie korektor... Dalej sposób ten (z korektorem) został nazwany jako wymysł samorosłych makijażystek z yt...
Wiek komentujących ok 20-23 lata... wystarczający na dobre poruszanie się w temacie makijażowym, często niestety na bardzo płytkim poziomie... i jak ja mam wytłumaczyć temu dzieciakowi, że kiedy sama sztuki makijażu się uczyłam, to nikt nie wynalazł jeszcze bazy pod cienie, a jak już wynalazek taki stworzył, to dostępny był prawie wcale... a korektor był...
I jak wytłumaczyć, że korektor też wynaleziono ciut później niż szumnie zwany fluid...
I, łola boga, jak powiedzieć takiemu dzieciakowi, że konturowania twarzy nie wynalazła Kim Kardashian!!! 
Odpuściłam...

Od kilku lat rośnie liczba kobiet wyglądających jak swoje klony... rośnie też liczba makijaży wyglądających tak samo...

Do tego problemy z nazewnictwem, kolejne trendy rzucone dla lepszego napędzenia gospodarki i sama nie wiem co jeszcze napisać... zmęczyło mnie to... dziś... i męczyło przez cały rok.

Tęsknię za czasami, kiedy nowy trend był wyczekiwany, a nie podany zaraz po poprzednim, gdzie często wszystkie na raz giną w tłumie... Za czasami, kiedy makijaż był sztuką, a nie sztucznością... kiedy podkreślał piękno kobiety, a nie zamieniał ją w klona celebrytki z okładki... w sumie nawet wszystko jedno jakiej... ( i celebrytki i okładki...)
Za czasami pasji i ogromnej wiedzy, która z niej płynęła i dalej przelewała się w spełnionej pracy w piękne dzieła na twarzach... choćby najlżejsze, to najpiękniejsze... 

Mam za to wiek płytkości.

Chwała za tych "innych". Wyłamujcie się, proszę! Myślę, że nie tylko ja Was potrzebuję...

Kończę mój wywód dziś Kochani...
Nie postanawiam noworocznie makijazowo nic.
Kontynuuję dalej swoją inność.
I zastanawiam się (również dalej) nad swoim miejscem w tym wszystkim...

:*

Brak komentarzy.
(*) Pola obowiązkowe
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem